mozok.click » Podręczniki w języku polskim » Literatura » Twórcy literatury baroku w Polsce
Інформація про новину
  • Переглядів: 2570
  • Автор: admin
  • Дата: 23-03-2018, 14:37
23-03-2018, 14:37

Twórcy literatury baroku w Polsce

Категорія: Podręczniki w języku polskim » Literatura

W Polsce epoka baroku, przypadająca głównie na wiek XVII, jest często określana stuleciem wojen. Pomimo politycznego upadku kraju był to okres intensywnego rozwoju sztuki, do czego przyczyniło się upowszechnienie wykształcenia i związane z tym faktem zwiększenie uczestnictwa w kulturze.

Ogromny wpływ na edukację wywarli jezuici, tworząc dziesiątki szkół, głównie na poziomie średnim. Ich zasługą było także prowadzenie działalności wydawniczej. Dzięki licznym drukarniom dostęp do książek stawał się coraz łatwiejszy. W 1661 r. zaczęło się ukazywać pierwsze polskie czasopismo “Merkuriusz Polski”. W Polsce za prekursora baroku uważa się Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, który rozpoczął u nas filozoficzno-refleksyjny nurt poezji metafizycznej. Równolegle do tego nurtu rozwijała się w XVII w. literatura dworska (zwana czasem poezją światowych rozkoszy), a także twórczość ziemiańska oraz poezja mieszczańsko-plebejska (literatura sowizdrzalska). W późnym baroku tworzył jezuita Józef Baka. Sprzeczne opinie o jego poezji odzwierciedlają kontrowersje, jakie towarzyszyły całej epoce, przez jednych nazywanej “zepsutym renesansem”, przez innych docenianej za oryginalne i twórcze dokonania, głęboką myśl filozoficzną, wolność wyobraźni artystycznej, różnorodność sztuki.

MIKOŁAJ SĘP SZARZYŃSKI

Twórczość Mikołaja Sępa Szarzyńskiego można określić jako poezję dylematów ludzkiej egzystencji. Wiersze te są świadectwem rozważań człowieka wrażliwego, inteligentnego, oryginalnego, któremu wczesna śmierć nie pozwoliła w pełni rozwinąć twórczych możliwości.

Na temat tego, czym w istocie jest życie człowieka, powstało wiele słynnych powiedzeń, złotych myśli, sentencji. Sonety Szarzyńskiego wprowadzają nas w epokę manieryzmu - fazy przejściowej między renesansem a barokiem, w której zaczęło się ujawniać upodobanie do skomplikowanej i niepowtarzalnej budowy dzieła.

Mikołaj Sęp Szarzyński (ok. 1550-1581), najbardziej zagadkowa i intrygująca postać pośród twórców polskiego renesansu. Studiował na protestanckim uniwersytecie w Wittenberdze i prawdopodobnie za młodu wyznawał tę odmianę chrześcijaństwa. Podróżował po Włoszech (poznał język włoski) terenach dzisiejszej Chorwacji. Od wczesnej młodości pisał wiersze, ale żaden z nich nie ukazał się drukiem za jego życia. Z twórczości ocalało tylko ok. 50 sonetów, wydanych w 1601 r. w zbiorze Rytmy abo Wiersze polskie.



SONET I

O KRÓTKOŚCI I NIEPEWNOŚCI NA ŚWIECIE ŻYWOTA CZŁOWIECZEGO

Ehej, jak gwałtem obrotne obłokiI Tytan prętki2 lotne czasy pędzą,

A chciwa może odciąć rozkosz nędzą Śmierć - tuż za nami spore czyni kroki.

A ja, co dalej, lepiej cień głęboki Błędów mych widzę, które gęsto jędzą Strwożone serce ustawiczną nędzą,

I z płaczem ganię młodości mej skoki.

O moc, o rozkosz, o skarby pilności3,

Choćby nie darmo były, przedsie szkodzą,

Bo naszę chciwość4 od swej szczęśliwości

Własnej5 (co Bogiem zowiemy) odwodzą.

Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy,

Który tych cieniów wczas zna kształt prawdziwy!

SONET IV

O WOJNIE NASZEJ, KTÓRĄ WIEDZIEMY Z SZATANEM, ŚWIATEM I CIAŁEM

Pokój — szczęśliwość, Ale bojowanie Byt nasz podniebny6: On srogi ciemności Hetman7 i świata łakome marności O nasze pilno czynią3 zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!

Ten nasz dom - ciało, dla zbiegłych lubościNiebacznie2 zajźrząc3 duchowi zwierzchności, Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju, Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?

Królu powszechny, prawdziwy pokoju

Zbawienia mego jest nadzieja w Tobie!

Ty mnie przy sobie postaw, a prześpiecznieBędę wojował i wygram statecznie5!

SONET V

0 NIETRWAŁEJ MIŁOŚCI RZECZY ŚWIATATEGO

1 nie miłować ciężko, i miłować Nędzna pociecha6, gdy żądzą zwiedzione Myśli cukrują7 nazbyt rzeczy one,

Które i mienić8, i muszą się psować.

Komu tak będzie dostatkiem9 smakować Złoto, sceptr10, sława, rozkosz i stworzone Piękne oblicze, by tym nasycone I mógł mieć serce, i trwóg się warować11?

Miłość jest własny12 bieg bycia naszego,

Ale z żywiołów utworzone ciało,

To chwaląc, co zna początku równego13,

Zawodzi duszę, której wszystko mało, Gdy Ciebie, wiecznej i prawej piękności, Samej nie widzi, celu swej miłości.

Pytania i polecenia

1. Przyjrzyj się sytuacji duchowej bohatera sonetów. Co stanowi treść jego życia wewnętrznego? Przywołaj i skomentuj odpowiednie fragmenty sonetów.

2. Bohater wierszy Sępa Szarzyńskiego to renesansowy optymista czy człowiek pełen obaw? Napisz, czym można się kierować w sformułowaniu opinii.

3. Wyjaśnij, czy poznane sonety są świadectwem życiowej mądrości, czy-przejawem życiowego zagubienia i niepewności w obliczu problemów egzystencji (istnienia). Wybierz i skomentuj kilka fragmentów wierszy.

4. Powiedz, w jaki sposób bohater liryczny sonetów Sępa Szarzyńskiego postrzega miłość.

a) Wyjaśnij, jak traktuje to uczucie: jako przeznaczenie, wyzwolenie, ograniczenie, a może jeszcze inaczej.

b) Czy miłość jest synonimem radości czy cierpienia? Porównaj tę wizję miłości z jej obrazem w innych, znanych ci tekstach renesansowych i tych z epok wcześniejszych.

5. Jak rozumiesz sformułowanie"straszliwy bój"? Kto jest przeciwnikiem bohatera, kto (co) - sprzymierzeńcem?

6. Odszukaj w sonetach przykłady ulubionych środków stylistycznych poety. Co wnoszą do tekstów, w jaki sposób wpływają na ich wymowę?

7. Zwróć uwagę na poetyckie obrazy przestrzeni w sonetach Sępa Szarzyńskiego. Jakie elementy (zjawiska, żywioły, postaci, rzeczy, kolory) tworzą poetycką rzeczywistość? Zacytuj odpowiednie fragmenty wierszy.

8. Wskaż w obrazach poetyckich te motywy, w których dostrzegasz znaczenie symboliczne. Czy odczytujesz je jako pokrzepiające czy emanujące grozą? Wyjaśnij swoje stanowisko.

Definicje ważnych pojęć i terminów

Przerzutnia—niezgodność między budową składniową (np. budową zdania) a konstrukcją wersów; przerzucenie fragmentu zdania do następnego wersu (zob. np. pierwsze dwa wersy Sonetu Voraz pierwsze trzy wersy drugiej zwrotki w tym wierszu).

Oksymoron — figura stylistyczna, wyrażenie złożone z dwóch składników przeciwstawnych znaczeniowo, najczęściej rzeczownika i epitetu. W wyniku połączenia całość nabiera nowego znaczenia i daje wrażenie paradoksu, nielogiczności (np. gorzkie szczęście, suchy ocean, słodki drań).

Elipsa — pominięcie w zdaniu jednego ze składników, którego można się domyślić na podstawie kontekstu wypowiedzi; konstrukcją eliptyczną jest równoważnik zdania (np. Pan w domu?, Obiad znakomity!).

Ćwiczenia językowe - Interpretacje Mikołaj Sęp Szarzyński SonetI

Sonet I Mikołaja Sępa Szarzyńskiego to jeden z wielu barokowych wierszy podejmujących motyw przemijania człowieka. Sępa nie interesuje jednak (tak jak np. Daniela Naborowskiego) sama natura czasu. Świadomość upływu chwil jest dla niego punktem wyjścia do refleksji nad ludzkim losem.

Wiersz otwiera obraz nieba, które jest przecież wielkim zegarem natury. Upływ dni, miesięcy oraz pór roku wyznaczany jest przez ruch sfer niebieskich - “obłoków” (wedle ówczesnych wyobrażeń, ziemię oblekały przeźroczyste kręgi, do których przymocowane były planety) — i wędrówkę Słońca (“Tytana”) po nieboskłonie.

Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki i Tytan prętki lotne czasy pędzą [...]

Początkowe wersy zawierają przy tym aluzję do słynnej Horacjań-skiej ody poświęconej nieuchronności ludzkiego losu. Wzięte od rzymskiego poety “Ehej” to okrzyk zadumy i zarazem przerażenia. Niebo obraca się nad naszymi głowami, przypominając nam o nieuniknionym końcu wszystkich rzeczy.

Sęp jest zafascynowany ruchem świata. Nie dostrzega w jednak dostojnego rytmu natury, opisanego np. w Hymnie Jana Kochanowskiego. Ruch nieba jest w sonecie Szarzyńskiego gwałtowny, chciałoby się rzec: szaleńczy. W pierwszych wersach poeta gromadzi określenia sygnalizujące szybkość kosmicznego wirowania; będą to przede wszystkim epitety i czasowniki, np. “gwałtem”, “obrotne” "pędzą”. Wrażenie obłędnego ruchu potęguje dodatkowo instrumentacja głoskowa: “obrotne obłoki”.

Pod tym szaleńczo wirującym kosmicznym zegarem odbywa się dramat ludzkiego żywota. W krótkim, opartym na inwersji zdaniu poeta przedstawia rozpaczliwą ucieczkę człowieka przed śmiercią, która może w jednej chwili zmienić rozkosze żywota w nędzę konania. Wyrzucone na początek wersu słowo “śmierć” odnosi się przy tym do dwóch zdań: “a chciwa [śmierć] może odciąć rozkosz nędzą” oraz “śmierć tuż za nami spore czyni kroki”. Zawikłany szyk ukrywa paradoksalnąprawdę: uciekając przed śmiercią, zbliżamy się do niej zarazem.

Sęp, w odróżnieniu od poetów renesansu, nie wierzy w możliwości człowieka. Dlatego nie tyle przeraża go sama wizja nieuchronnego końca, ile lęka się śmierci w grzechu i, co za tym idzie, wiecznego potępienia. Człowiek Szarzyńskiego, pozbawiony pomocy Boga, musi grzeszyć. Im dłużej więc istnieje, tym więcej popełnia błędów:

A ja, co dalej, lepiej cień głęboki błędów mych widzę [...]

Ludzkie grzechy są wynikiem niewłaściwego wyboru. Staramy się bowiem o “moc”, “rozkosz” i “skarby”, zapominając, że prawdziwe szczęście może nam zapewnić jedynie Bóg. Wedle Sępa, nie można (tak jak np. w Hymnie Jana Kochanowskiego) kochać zarazem Stwórcy i stworzenia. Trzeba wybierać: albo Bóg, albo świat. Starania o dobra materialne odwodzą nas od jedynej prawdziwej wartości Boga. Dlatego wszystko, co cielesne, jest złe. Świat oferuje człowiekowi tylko wartości pozorne, które są zaledwie “cieniami” prawdziwych. Sonet kończy się zdaniem wykrzyknikowym, w którym zawiera się zarówno życzenie, jak i lęk: [...] O stokroć szczęśliwy,

który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!

Życzenie, by należeć do tych, którzy wybrali właściwie; lęk, że łatwo można ulec pokusom.

Sęp mistrzowsko operuje formą sonetu. W dwóch pierwszych strofach opisuje los człowieka, nieuchronnie zmierzającego ku śmierci i potępieniu; w dwóch ostatnich - analizuje przyczyny tej sytuacji. Tekst zostaje wyraziście spuentowany przez końcowy dwuwiersz.

Skomplikowany szyk wyrazów, wypowiedzenia wtrącone (np. “co Bogiem zowiemy”) i elipsy (polegające na pominięciu jakiegoś istotnego elementu zdania; np. rzeczownik “śmierć” musi odgrywać rolę podmiotu w wersie trzecim i czwartym) sygnalizują zagubienie człowieka baroku w niepojętym świecie, a liczne przerzutnie wywołują wrażenie niepewności i niepokoju.

POEZJA KRYZYSU KULTURY

Twórczość Daniela Naborowskiego wyrasta z renesansowych wzorców i pozostaje pod dużym wpływem Petrarki, którego wiersze poeta tłumaczył. Jednocześnie jednak wpisuje się w nurt metafizyczny baroku. Jego przedstawiciele uprawiali lirykę refłeksyjno-intelektualną i religijną. Interesowało ich to, co dotyczy bytu ludzkiego, a jest niematerialne i niepoznawalne zmysłami.

Daniel Naborowski (1573-1640), poeta, doceniony dopiero w XX w. Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym: studiował za granicą medycynę i prawo, brał lekcje u Galileusza, tłumaczył utwory z kilku języków. Był wyznawcą kalwinizmu. Przez kilkanaście lat pracował jako lekarz, nauczyciel, poseł i nadworny poeta na dworze Radziwiłłów (kalwińskiej gałęzi rodu). Pisał listy poetyckie (jako pierwszy w literaturze polskiej), erotyki, sonety, epitafia, treny, fraszki.

KRÓTKOŚĆ ŻYWOTA

Godzina za godziną niepojęcie1 chodzi:

Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi.

Krótka rozprawa: jutro — coś dziś jest, nie będziesz,

A żeś był, nieboszczyka imienia nabędziesz;

Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt, żywot ludzki słynie. Słońce więcej nie wschodzi to, które raz minie,

Kołem niehamowanym lotny czas uchodzi,

Z którego spadł niejeden, co na starość godziWtenczas, kiedy ty myślisz, jużeś był, nieboże;

Między śmiercią, rodzeniem byt nasz ledwie może Nazwań być czwartą częścią mgnienia; wielom była Kolebka grobem, wielom matką ich mogiła.

DO ANNY

Z czasem wszystko przemija, z czasem bieżą lata,

Z czasem państw koniec idzie, z czasem tego świata.

Za czasem ustaje dowcip i rozum niszczeje,

Z czasem gładkość, uroda, udatność wiotczeje.

1 niepojęcie — w sposób niepojęty dla człowieka.

2 na starość godzi - planuje, że dożyje starości.

Z czasem kwitnące łąki krasy ostradają1,

Z czasem drzewa zielone z liścia opadają.

Z czasem burdy ustają, z czasem krwawe boje,

Z czasem żal i serdeczne z czasem niepokoje.

Z czasem noc dniowi, dzień zaś nocy ustępuje, Czasowi zgoła wszystko na świecie hołduje. Szczera miłość ku tobie, Anno, me kochanie, Wszytkim czasom na despekt2 nigdy nie ustanie.

MARNOŚĆ

Świat hołduje marności I wszystkie ziemskie włości;

To na wieki nie minie,

Ze marna marność słynie.

Miłujmy i żartujmy,

Żartujmy i miłujmy,

Lecz pobożnie, uczciwie,

A co czyste właściwie.

Nad wszystko bać się Boga -Tak fraszką śmierć i trwoga.

1 krasy ostradają — tracą krasę, urodę.

2 na despekt — na przekór, na hańbę.

Pytania i polecenia

1. Wskaż symbole, za których pomocą Daniel Naborowski przedstawia w swych utworach przemijające wartości.

2. Sformułuj definicję życia na podstawie liryków barokowego poety.

3. Wyjaśnij, jak rozumiesz oksymorony kończące Krótkość żywota; "kolebka grobem","matką ich mogiła".

4. Przeczytaj uważnie wiersz Do Anny, a następnie wykonaj polecenia.

a) Wskaż koncept i typowo barokowe środki stylistyczne.

b) Wymień przedmioty, które podlegają niszczącemu działaniu czasu. Czemu służy ich wyliczenie w wierszu?

c) Wyjaśnij, jaką funkcję pełni w utworze anaforyczna konstrukcja wersów.

5. Wyobraź sobie, że Naborowski jest artystą współczesnym. Jaką ułożyłby - twoim zdaniem - listę "marności"? Co uznałby za wartości pozorne, przemijające?

6. Przypomnij, jak realizowano temat marności świata doczesnego w filozofii i literaturze średniowiecza. Wskaż podobieństwa i różnice w średniowiecznym i barokowym ujęciu tego zagadnienia.

7. Odszukaj w przytoczonych utworach Naborowskiego dowody na jego związki z tradycją renesansową (czy są to na przykład: optymizm?, wzory antyczne?, pragnienie szczęścia?, harmonia?, postawa stoicka?). Zwróć uwagę na rady, które poeta daje człowiekowi.

NAJWYBITNIEJSZY PRZEDSTAWICIEL MARINIZMU -JAN ANDRZEJ MORSZTYN

W doskonały sposób przyswoił sobie metodę twórczą Giambatisty Marina. Tak, jak Marino, Morsztyn jest poetą kultury.

Liryka Jana Andrzeja Morsztyna jest uważana za najwybitniejszy przykład dworskiej poezji barokowej w Polsce. Badacze twierdzą że Morsztyn odkrywał za pośrednictwem poezji złożoność natury ludzkiej i reakcji psychicznych, ale odkrycia te czynił przedmiotem żartu. Żart bowiem stanowił jeden ze sposobów opisywania urody życia i ważny element zabawy dworskiej. Jej celem były rozmowy o miłości i flirt towarzyski prowadzony językiem bogatym w kunsztowne i wyrafinowane środki poetyckiego wyrazu.

Jan Andrzej Morsztyn (1621-1693), poeta, tłumacz i dyplomata, poseł króla Jana Kazimierza. Morsztyn przeszedł z kalwinizmu na katolicyzm, co ułatwiło mu karierę polityczną. Zyskał status jednej z najbardziej wpływowych osób w kraju. Oskarżony za rządów króla Jana III Sobieskiego o zdradę stanu, musiał ratować się ucieczką do Francji, gdzie spędził resztę życia. Najbardziej znane zbiory poety to Kanikuła i Lutnia, które nie zostały wydane za życia artysty.

Jan Andrzej Morsztyn NIESTATEK1

Prędzej kto wiatr w wór zamienię, prędzej i promieni Słonecznych drobne kąski2 wżenie3 do kieszeni,

Prędzej morze burzliwe groźbą uspokoi,

Prędzej zamknie w garść ten świat, tak wielki, jak stoi. Prędzej pięścią bez swojej obrazy4 ogniowi Dobije, prędzej w sieci obłoki połowi.

Prędzej, płacząc nad Etną łzami ją zaleje,

Prędzej niemy zaśpiewa, i ten, co szaleje.

Co mądrego przemówi; prędzej stała będzie

Fortuna, i śmierć z śmiechem w jednym domu siędzie, Prędzej prawdę poeta powie i sen płonny5,

Prędzej i aniołowi płacz nie będzie płonny,

Prędzej słońce na nocleg skryje się w jaskini,

W więzieniu będzie pokój, ludzie na pustyni.

Prędzej nam zginie rozum i ustaną słowa,

Niźli będzie stateczną która białogłowa.

1 Niestatek - parafraza sonetu Giambattisty (czytaj: dżianbattisty) Marina.

2 kąski — małe części, drobne kawałki.

3 wżenie — włoży.

4 bez swojej obrazy — nie ponosząc krzywdy, uszczerbku.

5 płonny — czczy, próżny.


 

NIESTATEK II

Oczy są ogień, czoło jest zwierciadłem,

Włos złotem, perłą ząb, płeć1 mlekiem zsiadłem. Usta koralem, purpurą jagody2,

Póki mi, panno, dotrzymujesz zgody.

Jak się zwadzimy - jagody sątrądem,

Usta czeluścią, płeć blejwasem bladem3,

Ząb szkapią kością, włosy pajęczyną,

Czoło maglownią4, a oczy perzyną5.

O SWEJ PANNIE

Biały jest polerowny alabastr z Karrary6,

Białe mleko, przysłane w sitowiu z koszary7,

Biały łabęć i białym okrywa się piórem.

Biała perła, nieczęstym zażywana sznurem8,

Biały śnieg, świeżo spadły, nogą nie deptany,

Biały kwiat lilijowy za świeża zerwany,

Ale bielsza mej panny płeć twarzy i szyje Niż marmur, mleko, łabęć, perła, śnieg, liiije.

DESPERACYJASONET

Czemu strzałami - mówię do Miłości -Nie rozkołaczesz serca mej dziewczyny? Mówię do Gniewu: Czemu mi przyczyny Nie dasz, bym w takiej nie kochał hardości?

Miłość powiada: Strzały me twardości Tej nie zwyciężą, niech strzela kto iny!

Gniew mówi: Nie chcę, nie daj mi w tym winy, Żebyś miał takiej zapomnieć gładkości!

1 płeć — cera, odcień skóry.

2 jagody — policzki.

3 blejwasem bladem - martwą bielą ołowianej białej farby;

4 czoło maglownią—pomarszczone jak pokryta rowkami deska do maglowania. 6 perzyna - popiół.

6 Karrara — Carrara, miejscowość we Włoszech, słynna z białego marmuru.

7 w sitowiu z koszary — prosto od udoju (w naczyniu z sitowia z zagrody dla owiec zbudowanej na pastwisku).

8 nieczęstym zażywana sznurem — nieczęsto nawlekana na sznur.

9 Desperacyja - przekład sonetu Giambattisty Marina.

Zdesperowany z tego uciążenia,

Fortuny chciałem o ratunek prosić I Czasu, który wszystkie rzeczy tłucze.

Odpowiedziano: Nie chciej prośby wnosić Do nas daremnej; od twego więzienia U samej tylko Śmierci w ręku klucze.

DO PANNY

Twarde z wielkim żelazo topione kłopotem,

Twardy dyjament żadnym nieużyty młotem, Twardy dąb stary wiekiem skamieniały,

Twarde skały na morskie nie dbające wały — Twardszaś ty, panno, której łzy me nie złamały, Nad żelazo, dyjament, stary dąb i skały.

DO JEDNEJ

Nie dziwna to u mnie, pani,

Ze cię każdy, kto zna, ga - lante1 wspomina; Doglądasz bydła, przędziwa2,

Przy tym wolisz szklankę pigwów usmażyć.

1 galante — grzecznie.

2 przędziwo — przędza, włókna nadające się do przędzenia.

Przyznać ci, jak aptekarce,

Ze umiesz wysuszać gar - garyzmy1.

Przy stole - ć to nie nowina,

Ze ci nie nastarcząwi - dełek rozbierać2;

Skąd kiedy w taniec poskoczysz,

Pewnie się rześko zato - nie powstydzisz.

Nie mierzi cię gość życzliwy,

A mąż patrząc dobrze ży - je3 z tobą:

Zwłaszcza gdy kto nieubogi,

Wyjednasz mężowi ro - cznąintratę1.

Nawet przed chudym pachołkiem

Nie pysznaś5 z swoim nado - bnym ukłonem.

Więc to dziwna, że cię chwalą

A gdzie indziej takie pa - nie kanonizują.

Pytania i polecenia

1. Wybierz i zinterpretuj jeden z podanych wierszy, który - według ciebie - pozwala lepiej zrozumieć człowieka i relacje między ludźmi.

2. Wyjaśnij, czemu może służyć żartobliwa forma tej poezji.

3. Wyjaśnij, na czym polega koncept zastosowany w utworze Do jednej.

DOTRUPA

SONET

Leżysz zabity i jam też zabity, ty — strzałą śmierci, ja — strzałą miłości, ty krwie6, jaw sobie nie mam rumianości, ty jawne7 świece, ja mam płomień skryty,

tyś na twarz suknem żałobnym nakryty, jam zawarł zmysły w okropnej ciemności,

ty masz związane ręce, ja wolności zbywszy mam rozum łańcuchem powity1.

Ty jednak milczysz, a mój język kwili, ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze, tyś jak lód, a jam w piekielnej śreżodze2.

Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili, ja się nie mogę, stawszy się żywiołem wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem.

Pytania i polecenia

1 Wypisz cechy zakochanego i cechy trupa. Czy Morsztynowi udało się udowodnić podobieństwo w rzeczach niepodobnych, czyli skonstruować dobry koncept? Czy porównanie zakochanego do trupa to tylko efektowny koncept, czy też można się w nim doszukać jakiegoś głębszego sensu.

2 Jaka jest zasada konstrukcyjna dwóch pierwszych strof sonetu Do trupo, a jaka dwóch ostatnich?

Definicje ważnych pojęć i terminów

Koncept. Poeta barokowy, by odtworzyć dziwną niepojętą naturę świata, musiał się wykazać niezwykłą pomysłowością dążąc do nieustannego zadziwiania czytelnika. Taki niezwykły pomysł nazywano wówczas konceptem. Koncept mógł się realizować zarówno na płaszczyźnie treści (np. zaskakujące i nielogiczne porównanie, czyli ujawnienie ukrytego podobieństwa w rzeczach do siebie z pozoru całkiem niepodobnych), jak i formy (np. oparcie całego utworu na jednym środku stylistycznym). Zwieńczeniem konceptu była niespodziewana i zadziwiająca puenta, którą polski barokowy poeta i teoretyk poezji określił paradoksalnie jako “zgodną niezgodność i niezgodną zgodność”.

Libertynizm to nurt myśli i idei dążący do uwolnienia umysłu ludzkiego z więzów tradycji, autorytetów i uprzedzeń.

POEMATY O MIŁOŚCI

Wychowankiem jezuickiego kolegium był Samuel Twardowski, (ok. 1600-1661). W

twórczości jego są utwory romansowe podejmujące problem miłości. W wierszowanej, przeznaczonej na scenę sielance Dafnis w drzewo bobkowe przemieniła się poeta opisuje cudowną moc miłości, która włada nie tylko ludźmi i światem natury, ale i nieśmiertelnymi bogami. Utwór oparty jest na mitologicznej historii o nieszczęśliwym uczuciu boga mądrości i sztuki Apollina do nimfy Dafne. Oszalały Apollo goni przerażoną dziewczynę, która odrzuca jego miłość. Z opresji ratuje Dafne Artemida, przemieniając ją w drzewo lauru.

Miłość zmysłowa, doczesna poraża więc rozum, który staje się - jak pisze poeta — “rozumem szalonym”, odbiera człowiekowi spokój i nigdy nie jest naprawdę zaspokojona. Trzeba więc ją odrzucić i zniszczyć, zabić.

NADOBNA1 PASKWALINA

(fragmenty)

A wprzód włos po ramionach płynął bursztynowy, który, kiedy dosięgło słońce więc jej głowy, zajmował się płomieniem przez ciche pioruny niecąc reperkussyje2 i żarliwe łuby po kosztownych pokojach. Smukowniejsze3 czoło nad alabastr gładzony wydane wesoło brwi puszyły, niebieskim równając się lukom od słońca odrażonym4; oczy - dwiema krukom5, wielkie i otworzone, przez obroty żywe łaski oraz i żądła strzelały szkodliwe [...]

Nos, w miarę pociągniony1, jagody2 różane śliczną dzielił ideą3, które — pomieszane na pół ze krwią i mlekiem — tym wdzięczności w sobie miały więcej, kiedy wstyd przyrumienił obie.

Usta, krwawsze nad koral, słodko się spoiły, czym by do smakowania sposobniejsze były i mordentów4 przyjemnych. Szyja z żadnym śniegiem tatarskim nie równała, którą swym szeregiem droga sznura5 perłowa wkoło opasała, aż gdzie dalej natura wstydem warowała6, pierś zupełna i biała [...].

Samuel Twardowski

Pytania i polecenia

1. Porównaj opis urody Paskwaliny z opisem Doroty z pieśni Jana Kochanowskiego. Jak się zmieniły ideały estetyczne między renesansem i barokiem? Jaka jest wrażliwość poetów na barwy? Wypisz określenia kolorów z wiersza Kochanowskiego i poematu Twardowskiego.

2. Zwróć uwagę na styl poetycki obu poetów. Jakich części mowy nie ma w ogóle w opisie Kochanowskiego? Czy występują one w utworze Twardowskiego?

3. Czy zgodzisz się z określeniem piękna barokowego jako "piękna ruchu", renesansowego zaś jako "piękna w trawniu"? Zwróć uwagę na porównania odnoszące się do oczu. Jaki wniosek można z nich wyciągnąć?

POEZJA EMOCJI

Trudna, intelektualna poezja skazana była na wąski krąg odbiorców. Potrzebna więc była literatura łatwiejsza, a przy tym prezentująca jakąś wizję świata, ucząca jak żyć. Tę rolę odegrała barokowa poezja emocji.

Na przełomie XVI i XVII w. szczególną popularnością cieszył się Hieronim Morsztyn (ok.1581 — ok.1623), przedstawiciel sławnej rodziny staropolskich poetów. W poemacie Światowa rozkosz Hieronim Morszyn przedstawia niezliczone bogactwo przyjemności, które oferuje

nam doczesne życie, by w kilku końcowych wierszach zażądać od czytelnika wyrzeczenia się tych nietrwałych rozkoszy. Poeta z brutalną plastyką maluje wizję rozkładającego się po śmierci ludzkiego ciała, które jest jakby symbolem wszystkich przemijających dóbr. Poemat o “świetnym świecie” staje się więc poematem o “świecie nieświetnym”, w którym wszystkie rozkosze są pozorne. Morszyn wierzy jednak, że człowiek może odrzucić olśniewającą iluzję bytu i żyć w pokoju oraz miłości Bożej.

NAGROBEK POTENTATOWI

Mądrość jest nad mądrościami Obaczyć pogoń za nami Śmierci, która swe wyroki Miece, nie dając odwłoki.

Tu przed kim padano I z bojaźnią stano,

Ten, z krasy swojej będąc zgołocony,

Zostaje w trupią brzydkość obrócony.

Tu za dwory one

Wzgórę wywiedzione

Nędzna trumienka ma w sobie to ciało,

Które na świecie dość pałaców miało.

Tu za sług gromady Orszak dość szkarady:

Około stoją robacy z żabami,

Pasąc się ciała zgniłego członkami.

Tu za szanowane

Szaty drogo tkane

Sprośna na ciele leży gnoju szmata.

Świecie nieświetny, taż twoja zapłata!

Marność jest nad marnościami Ten świat z swoimi pompami,

A przecię ludzi tak wiele Każe nań hardzie i śmiele.

Hieronim Morszyn

Pytania i polecenia

1 Do jakich wyobrażeń śmierci odwołuje się autor w pierwszej strofie swojego wiersza?

2 Wymień wszystkie "marności", o których mowa w kolejnych strofach wiersza Morsztyna. W co obracają się ziemskie wartości, kiedy człowiek umiera?

3. Porównaj pierwszą i ostatnią strofę wiersza. Jak są zbudowane? Jakie funkcje pełnią użyte przez poetę paralelizmy? Jaka byłaby wymowa wiersza, gdyby pierwszą i ostatnią zwrotkę zamienić miejscami?

ŚWIAT - NICZYM ZŁUDNY SEN

Najważniejszym tematem twórczości Zbigniewa Morsztyna (1627—1689) była wojna. Przez kilka lat poeta niemal nie zsiadał z konia, walcząc z Kozakami, Szwedami i Moskwą. Żywot żołnierski był dla Morsztyna (wyznawcy arianizmu) przede wszystkim problemem moralnym. Czy człowiek - niezależnie od pobudek - może zabijać drugiego człowieka? Poza wierszami wojennymi Morsztyn uprawiał także poezję filozoficzną. Świat - niczym złudny sen - widział w ruchu i kapryśnych przemianach, w człowieku dostrzegał zaś uśpionego niewolnika, któremu wydaje się tylko, że jest wolny i korzysta z przyjemności żywota.

Zbigniew Morsztyn widział świat w ruchu, przemianie. Rzeczywistość była dla niego tak migotliwa i zmienna, że przypominała mu kapryśny sen. To poczucie iluzoryczności świata było charakterystyczne dla całej epoki baroku.

Przemiany duszy ludzkiej są tematem najobszerniejszego zbioru wierszy religijnych Zbigniewa Morsztyna, zatytułowanego Emblematu.

EMBLEMA1 24

O, jako moje nogi obłąkaneWeszły w te ścieżki świata powikłane.

Jako labirynt jego barziej3 zdradny Niż on zmyśloną nicią Aryjadny Zmierzony4, że w nim błądzę jako w nocy,

Choć słońce świeci! I bez twej pomocy,

Zbawicielu mój, nie wyńdę1 z tych błędów. Ty mnie sam cofnąć racz z takich zapędów, Ty, przewodniku, nawiedź2 mię łaskawy,

Na dobrą drogę i gościniec prawy3.

Niechaj za sznurem idąc słowa Twego, Szczęśliwie kresu dopędzę wiecznego4. Niechaj mój umysł, wzniesiony do góry,

Do tej kieruje bieg swój Cynozury5,

Która za wszytkich błędów mię wybawi I kędy duch mój tąży6, tam mię stawi.

Zbigniew Morsztyn

Pytania i polecenia

1. W jaki sposób Morsztyn reinterpretuje antyczny mit o Tezeuszu?

2. Co jest w wierszu nicią Ariadny? Co wyjściem z labiryntu?

3. Czy nowa Ariadna jest przewodnikiem w trudnej drodze?

EMBLEMA 47

Jakoż nie płakać, jak się nie frasować,

Jako nie mam dni i godzin rachować,

Kiedy je pędzi czas niedościgniony

Prędzej niż z kresu zawodnik puszczony.

Kują kowale, robią rzemieślnicy,

Ludzie biegają tam, sam7, po ulicy I jako muchy kręcą się po rynku,

Nie ma cło, nie ma ratusz odpoczynku.

Zegar wybija na wysokiej wieży,

A czas niewrotny8 jak bieży, tak bieży I tak odmienne gonią się księżyce

Jak wiatr, jak chmury, a ostre nożyce Nielutościwa Tyranka gotuje,

Kiedy ostatek przędze się dosnuje.

O Nieśmiertelny, który milijony

Lat masz za moment, przedłuż ukrócony Czas życia mego, wszakże Twoja zdoła

Wszechmocność cofnąć i słoneczne koła;

Jakoś niekiedy na płacz i kwilenie

Chorego króla przez cofnione cienie Dał znak łaski twej, tak mnie kres ostatni Cofni i nie daj wgarnąć mię do matni Okrutnej śmierci, a ja ten czas cale

Strawię pomkniony na Twej świętej chwale1.

Zbigniew Morsztyn

Pytania i polecenia

1. Jaki sens metaforyczny można dostrzec w zegarze? Czym on jest dla ciebie: przyjacielem czy wrogiem?

2. Poszukaj w wierszu motyw zegara, jak rozumiesz filozoficzny sens tego symbolu?

KULTURA SARMACKA

Dzisiejsi badacze skłonni są uznawać wiek XVII za apogeum potęgi politycznej i kulturalnej Rzeczypospolitej. U progu epoki baroku z tym ogromnym państwem (obejmującym obszar trzykrotnie większy niż dzisiejsza Polska) musieli się bczyć wszyscy. Otwartość na nowe idee i przysłowiowa wówczas polska tolerancja czyniły z Rzeczypospolitej atrakcyjnego partnera nie tylko w europejskich grach politycznych, ale także w dziedzinie kultury. Stąd też barok polski należy do europejskiej awangardy i jest pierwszą epoką, w której nasza kultura nie musi nadrabiać wiekowych zaległości (jak to było w przypadku średniowiecza czy też nawet renesansu). Polacy utrzymują ożywione kontakty z całą Europą studiująna najlepszych ówczesnych uniwersytetach, zadziwiają przybyszów znajomością języków obcych (w tym przede wszystkim włoskiego). Tym niewątpliwym osiągnięciom towarzyszy zrozumiałe poczucie narodowej dumy.

Barok to jedyny okres w naszych dziejach, gdy Polacy nie mieli żadnych kompleksów wobec innych nacji. Uważali się za Europejczyków i to tych “lepszych”, by nie powiedzieć “najlepszych”. Swój ustrój - demokrację szlachecką- z dumąprzeciwstawiali absolutyzmowi, panującemu w większości liczących się krajów kontynentu.

Zapowiedzi kryzysu można dostrzec już w pierwszym ćwierćwieczu XVII w. Zygmunt III Waza zastał Polskę mocarstwem, zostawił zaś (w r. 1632) państwo osłabione, uwikłane w różne niefortunne spory z bliższymi lub dalszymi sąsiadami oraz zagrożone niebezpiecznymi konfliktami wewnętrznymi. Od r. 1648 (powstanie Chmielnickiego) zaczął się gwałtowny upadek Rzeczypospolitej, która u progu następnego stulecia była już mniejsza o ponad 1/4 i dramatycznie wyludniona (w wyniku wojen i utraty terytoriów liczba ludności spadła o blisko 40%).

Sarmatyzmem określa się ideologię i kulturę szlachty polskiej dominującą między końcem XVI a schyłkiem XVII stulecia. Punktem wyjścia sarmatyzmu była legenda o pochodzeniu Polaków. Historycy renesansowi, opierając się na relacjach starożytnych dziejopisów i geografów, utożsamili Polskę z Sarmacją zamieszkujący ją zaś naród z bitnymi Sarmatami. Wokół tej (fałszywej oczywiście z punktu widzenia dzisiejszej nauki) opowieści o początkach narodu powoli zaczęła się tworzyć ideologia akcentująca szczególne cechy szlachty polskiej oraz jej wyjątkową misję. Sarmata był to wojownik, który “wprzód w szabli niźli w zagonach dziedziczy” (Wacław Potocki) i nade wszystko ceni sobie wolność. W XVII w. ideologia sarmacka ulega znaczącym przeobrażeniom. Obrona wolności państwa przeradza się w obronę przywilejów stanowych (Polska była wówczas krajem, w którym szlachta cieszyła się największymi swobodami politycznymi), co w konsekwencji prowadzi do nadużywania praw (w r. 1652 zerwany został pierwszy sejm na mocy słynnego prawa liberum veto) i niechęci do wszelkich reform państwa. Skoro bowiem demokracja szlachecka w mniemaniu większości obywateli osiągnęła stan doskonały, to po co przeprowadzać jakiekolwiek zmiany?

Wiara w wyższość własnego narodu nabierała w sarmackim społeczeństwie cech religijnych. Oto Polacy (których zaczęto wówczas utożsamiać wyłącznie z katolikami) mieli być nowym narodem wybranym, którego dziejową misją jest obrona Europy krzyża przed azjatyckim półksiężycem. Ten swoisty sarmacki mesjanizm streszczał się w słynnym haśle: Rzeczpospolita — antemurale christianitatis (łac. “przedmurze chrześcijaństwa”).

Wizerunek szlachcica. Dużą rolę w samookreśleniu się szlachty polskiej odegrał ubiór, który wyodrębniał jej przedstawicieli spośród pozostałych warstw społecznych. Wiele elementów stroju Sarmatów wywodziło się ze Wschodu, dlatego też nosili się oni zupełnie inaczej

niż w tym samym czasie szlachta w Europie Zachodniej. Prezentację w pełni już ukształtowanego szlacheckiego stylu życia, a więc także stroju, zawiera osiemnastowieczny Opis obyczajów za panowania Augusta III Jędrzeja Kitowicza. Fragmenty tego dzieła mogą służyć jako komentarz do portretu Sarmaty.

Jak chciał być malowany Sarmata. Wygląd typowego szlachcica znamy przede wszystkim z licznych szesnasto- i siedemnastowiecznych portretów, które ustaliły pewien wzorzec malarskiego wizerunku, zwany dziś portretem sarmackim. Przedstawienia te miały nie tyle odtwarzać indywidualny wygląd osoby, ile prezentować jej status społeczny. Służył temu odpowiedni sposób ujęcia postaci. Malowano

ją zazwyczaj w postawie stojącej, często wspartą o stolik, na którym znajdowały się atrybuty sprawowanego urzędu (na przykład buława hetmańska) lub przedmioty mające świadczyć o pobożności (różaniec, książeczka do nabożeństwa). W tle umieszczano zwykle kolumnę, symbol siły, a czasami krajobraz z kościołem ufundowanym przez portretowanego (co sugerowało pobożność i hojność) lub z jego pałacem (znakiem bogactwa).

Szlachcic występował na obrazach albo w bogatym stroju szlacheckim, albo w zbroi. Często towarzyszył mu herb oraz podpis podający nie tylko imię i nazwisko portretowanego, ale także sprawowane przezeń urzędy.

Sarmacki przepych. Nieodłącznym elementem wizerunku Sarmaty jest otaczający go przepych.

Zamiłowanie do wystawności było w dawnej Polsce powszechne. Magnat chciał żyć jak król, ziemianin jak magnat, a ubogi, drobny szlachcic jak ziemianin. Potrzeba ta przejawiała się niemal w każdej dziedzinie życia, ale przede wszystkim dotyczyła ubioru. Jak zanotował Kitowicz: “Nie wiedzieli panowie, jak się mieli różnić od szlachty; jakąkolwiek oni modę wymyślili, wnet ją widzieli na szlachcie. Kazał sobie pan obsadzić dokoła perłami kontusz, szlachcic, choćby mu przyszło żony i córki poobdzierać z pereł, musiał także po pańsku swój kontusz uszamerować albo przynajmniej ze srebra narobić guziczków, perłom podobnych”. O zamożności Sarmaty świadczyć miało również utrzymywanie licznej służby. Rozrzutność szlachty w tym względzie krytykował między innymi Wacław Potocki, pisząc: “A trzeba ich dla pychy kilkadziesiąt chować, / Gdzie by kilku wygodnie mogło posługiwać”.

Przepych towarzyszył też ówczesnym uroczystościom. Za każdym razem, gdy do miasta wjeżdżał królewski lub magnacki orszak, wydarzenie to stawało się pretekstem do zorganizowania wystawnej ceremonii. Wznoszono z tej okazji na przykład kilka bogato zdobionych bram triumfalnych. Budowano je z nietrwałych materiałów — drewnianą konstrukcję obijano malowanym płótnem, które imitowało marmur. Całość była ozdobiona licznymi malowidłami i rzeźbami.

Pompa pogrzebowa. Przepych otaczał nie tylko uroczystości państwowe, ale także prywatne, zwłaszcza wesela i pogrzeby. Szczególnie interesująca jest wystawna oprawa tych ostatnich. Scenografię ceremonii żałobnej stanowił budowany w kościele przed ołtarzem monumentalny katafalk, zwany castrum doloris (“zamek smutku”), na który składały się

najczęściej obszerne, bogato zdobione baldachimy, kolumny, piramidy, obeliski, rzeźby świętych patronów, aniołów i herby. Katafalki przystrajano zbroją i orężem zmarłego. W centralnym punkcie znajdowała się trumna z przymocowanym do niej portretem nieboszczyka.

W tak zaaranżowanej przestrzeni odbywała się uroczystość żałobna, która miała w sobie wiele z teatralnego przedstawienia. Po nabożeństwie oratorzy wygłaszali obszerne mowy pogrzebowe. W wypadku pochówków magnatów do kościoła wjeżdżał galopem rycerz w zbroi (aby odgłos kopyt robił większe wrażenie, na posadzce kościoła układano deski), na znak żalu po zmarłym kruszył przed katafalkiem kopię i z hałasem spadał z konia. Zgromadzone oznaki władzy zmarłego demonstracyjnie niszczono. Jeżeli zaś był on ostatnim męskim potomkiem rodu, niszczono również jego tarczę herbową.

Szczególny rodzaj wizerunku szlacheckiego stanowił portret trumienny, występujący wyłącznie na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Malowano go na blasze mającej kształt ośmioboku lub sześcioboku, taki bowiem był przekrój trumny. Portrety przytwierdzano na czas ceremonii pogrzebowej do czoła trumny wystawionej na katafalku. Tło obrazu — była nim wypolerowana metalowa powierzchnia — pozostawiano niezamalowane. Same wizerunki cechowała prostota środków oraz niezwykły realizm, rezygnujący z upiększania przedstawionej postaci.

Definicje ważnych pojęć i terminów

Emblematy — utwory religijno-filozoficzne lub erotyczne łączące poezję ze sztukami plastycznymi. Na pojedynczy utwór składa się alegoryczny obrazek, krótki podpis oraz jego poetyckie rozwinięcie.

W baroku zrodziło się malarstwo batalistyczno-panegiryczne (wychwalające) szerzące kult króla wojownika - Jana III Sobieskiego. Potwierdzało ono rolę Polaków i Polski jako antemurale christianita-tis (łac.), czyli przedmurza chrześcijaństwa, było więc pompatyczne (przesadnie uroczyste) i alegoryczne.

Etykieta nakazywała, aby każdego szlachcica, nawet zatrzymującego się przypadkowo, witać chętnie, ucztować z nim i zatrzymywać go jak najdłużej. Zasady grzeczności wymagały powitalnych przemówień, wyszukanych odpowiedzi i rytualnych ukłonów. Aby okazać starszym szacunek, padano na kolana, całowano w rękę, piersi, kolana i stopy.

POEZJA WACŁAWA POTOCKIEGO

Poezję Wacława Potockiego (1621-1696) charakteryzuje ogromny krytycyzm wobec szlacheckiego społeczeństwa XVII-wiecznej Polski. Potocki dostrzegał przepaść między sarmackimi ideałami a sarmacką rzeczywistością. Wymagał on od szlachty mądrości, dzielności i poświęcenia. Dostrzegał jednak wokół siebie raczej ciemnotę, samowolę, fanatyzm religijny i nietolerancję. Był surowym moralistą, choć nie wierzył, że jego wiersze mogą zmienić świat, wpłynąć na ludzkie sumienia.

Do najważniejszych jego dzieł należą dwa ogromne zbiory epigramatów, opartych na wzorach literatury starożytnej i renesansowej: Mor alia i Ogród fraszek (w sumie blisko 4000 utworów). Znajdujemy tu anegdoty, wiersze okolicznościowe, filozoficzne, religijne.

Wacław Potocki (1621-1696), barokowy pisarz, który całe życie gospodarował na roli. Pochodził z rodziny ariańskiej, ale po dekrecie o banicji arian musiał przejść na katolicyzm, ponieważ nie chciał opuszczać kraju. Jego żona pozostała jednak przy arianizmie i nie emigrowała, co przysporzyło artyście wielu kłopotów. Potocki walczył przeciw Szwedom i wojskom Rakoczego, na wojnach stracił dwóch dorosłych synów. Często występował przeciw anarchii'szlacheckiej i sarmackim wadom, nawoływał do tolerancji religijnej i rycerskich czynów, stawiając swoim rodakom za przykład Jana III Sobieskiego.

KTO MOCNIEJSZY, TEN LEPSZY (fragmenty)

“Temu nieborakowi wsi wzięły kaduki’“Czemuż to?” — “Bo źle wierzył”. — “Takowej nauki W żadnym piśmiem nie czytał: on by sam dla siebie, Co najlepiej chciał wierzyć, żeby mógł być w niebie”. “Z Kościołem trzeba wierzyć bez wszelkiego swaru”. “Wżdyć wiara jest dar Boży. A nuż tego daru Temu nieborakowi nie chciał Bóg dać, to mu Wioskę wziąć, to go wygnać na tułactwo z domu? Niejedenże katolik nie wierzy z Kościołem,

Czemuż mu wsi nie biorą z aryjany społem?” [...]

“A o naszej co mówią aryjani wierze?”

“To, co my o ich: że w niej nieważne pacierze”. “Czemuż my ich, nie oni z ojczyzny nas ruszą?

NIECHAJ ŚPI PIJANY (NA TOŻ TRZECI RAZ)

Śpi świat, pijany winem, zamrużywszy oczy, nalewa babilońska swacha2, czart go toczy.

Śpi świat rówien martwemu, opiwszy się, drzewu, winem z prasy Bożego na swe grzechy gniewu.

Diabeł na warcie, żeby nikt nie budził, stoi; grozi palcem z daleka, psów nawet popoi, najpierwej im toż wino postawiwszy w wiedrze, żeby spali, nie szczekał żaden na katedrze abo niezrozumianym głosem. Chce li3 pyska uchylić który, chleba po kawałku ciska.

Niechżeby który krzyknął, jako ogar w borze:

— Heretyk! Zamurować na śmierć go w klasztorze abo ściąć, abo spalić! Tak smaczny sen światu przerywać? Niech paszczeki swej się sprawi4 katu! — gdzie drudzy syrenami przyśpiewują5 z lekka, przygrawają, żeby spał tym smaczniej. On szczeka.

Wacław Potocki

1 kaduki (lp. kaduk) — w dawnej Polsce majątek bez spadkobierców lub skonfiskowany, tu: konfiskata majątku arian, którzy nie przeszli na katolicyzm.

2 swacha - wszetecznica, nierządnica (aluzja do biblijnej księgi Apokalipsy, 17,4).

3 chce li — jeśli chce.

4 niech paszczeki swej się sprawi — tzn. niech się wytłumaczy ze swojej paszczęki (tj. swoich słów).

5 syrenami przyśpiewują - kuszą usypiają śpiewem, jak mitologiczne syreny.

NIERZĄDEM POLSKA STOI

Nierządem, powiedział ktoś dawno, Polska stoi;

Gdyby dziś pojźrał z grobu po ojczyźnie swojej, Zawołałby co garła: Wracam znowu, skądem,

Żebym tak srogim z Polską nie ginął nierządem!

Co rok to nowe prawa i konstytucyje,

Ale właśnie w tej wadze jako minucyje1:

Poty leżą na stole, poty nam się zdadzą Póki astrologowie inszych nie wydadzą.

Dalej w kąt albo małym dzieciom dla zabawy — Założyłby naszymi Sukiennice prawy.

Nikt nie słucha, żaden się nie ogląda na nie,

Szlachta tylko uboga i biedni ziemianie,

Którzy się na dziesiątej opierają części2,

I to ledwie, tak inszy stan Polskę zagęści.

Mądry, możny alboe kto dostąpił honoru,

Księstwa, grabstwa — ten wolen; niechajże poboruSzlachcic, który nie odda — zaraz mu po szląskuPozwy, egzekucyje ślą na onym kąskuZe niejeden, niestetyż, z serdecznym dziś płaczem Z dziatkami cudze kąty pociera tułaczem.

Wacław Potocki

POSPOLITE RUSZENIE

Dano znać do obozu od placowej straży,

Ze nieprzyjaciel nocą na imprezę waży,Ze Kozacy strzelają często z samopałów.

Toż rotmistrz: “Dobosz, obudź ich mości do walów! Niechaj każdy przy swoim zbrój no stawa koszu7;

Nie mijajże żadnego namiotu, doboszu!”

A ten: “Wstawajcie waszmość czym prędzej, dla Boga, Pan rotmistrz rozkazuje, bo już w polu trwoga!”

Aż jaki taki w swoim ozwie się namiecie:

“Bij kto s... syna kijem, niech nie plecie!

Kto widział ludzi budzić w pierwospy1! Oszalał Pan rotmistrz abo sobie gorzałki w czub nalał? Niechże san strzeże, jeśli tak dalece tchórzy,

A wolnej, równej szlachty sobie snem nie morzy! Sprawi się w Proszowicach2, za pomocą Bożą,

Ze braciej3 rozkazuje z chłopami na strożą!”

Widząc Dobosz, że go nikt zgoła nie słucha,

Poszedł i sam spać, nim kto strzępię mu kożucha;

I rotmistrz, towarzystwo kiedy się nie trwoży, Zdjąwszy zbroję ze grzbieta, znowu się położy.

Wacław Potocki

ZBYTKI POLSKIE (fragment)

0 czymże Polska myśh i we dnie, i w nocy?

Żeby sześć zaprzęgano koni do karocy;

Żeby srebrem pachołków od głowy do stopy,

Sługi odziać koralem4, burkatelą5 stropy;

Żeby na paniej perły albo dyjamenty,

A po służbach złociste świeciły się sprzęty;

Żeby pyszne aksamit puszyły sobole;

Zęby im grały trąby, skrzypce i wijole6;

Zęby po stołach w cukrze piramidy stały

1 winem z suchych groznów7 wspienione kryształy. Jużci niewiasty złotem trzewiki, niestoty8,

Mężowie nim wszeteczne wyszywają boty,

1 w pierwospy - z pierwszego snu.

2 sprawi się - będzie się musiał z tego tłumaczyć na sejmiku w Proszowicach.

3 braciej - braciom szlachcie.

4 odziać koralem — odziać w liberię koralowej barwy.

5 burkatelą - brokatem, tj. jedwabną materią bogato haftowaną złotymi i srebrnymi nićmi.

6 wijole — instrumenty smyczkowe.

7 groznów — gron.

8 niestoty - niestety.

Już perły, już kanaki1 noszą przy kontuszach; Poczekawszy, będą je nosili na uszach.

Żeby w drodze karety, w domu drzwi barwianiStrzegli z zapalonymi lontami dragani3-0 tym szlachta, panowie, o tym myślą księża,

Choć się co rok w granicach swych ojczyzna zwęża, Choć na borg4 umierają żołnierze niepłatni,

Choć na oczy widząjej peryjod ostatni5,

Że te wszytkie ich pompy, wszytkie ich splendecePogasnąjako w wodzie utopione świece. [...]

Wacław Potocki

Pytania i polecenia

1 Przeczytaj wiersz Potockiego Kto mocniejszy, ten lepszy.

a) Kim są uczestnicy dialogu i jakie są ich poglądy?

b) Jaki jest stosunek autora do tych poglądów? Utożsamia się z nimi? Krytykuje je? Ironizuje? Ośmiesza? Które elementy tekstu pozwalają poznać jego intencje?

c) Odszukaj w utworze Potockiego odpowiedź na zadane wcześniej pytanie o przyczyny nietolerancji. W jakim stopniu przyczyny te są wciąż aktualne?

2. Przeczytaj wiersze Potockiego ze zbioru Zbytki polskie, a następnie wykonaj polecenia.

a) Omów obraz Polaków, jaki wyłania się z dzieła Potockiego.

b) Odczytaj symboliczny sens utworu Niech śpi pijany - ustal, kim jest "świat", kim "diabeł", kim ten, który "szczeka".

c) Jaką rolę wyznacza Potocki twórcom?

3. Wynotuj wady Polaków ukazane w Zbytkach polskich.

a) Które z wad wymienionych przez Potockiego dostrzegasz wciąż w naszym społeczeństwie, w swoim otoczeniu, a może u siebie?

b) Na podstawie przytoczonych utworów scharakteryzuj naszych rodaków z XVII w.

Wiara w dziejową misję sarmackiego narodu przepaja heroiczny epos Wacława Potockiego “Wojna chocimska”. Bohaterem eposu, idealnym Sarmatąjest hetman Jan Karol Chodkiewicz. Do najświetniejszych partii eposu należą fragmenty barwnych opisów bitew z porażającą plastyką języka i brutalnym realizmem. Utwór ten jest szczytowym osiągnięciem literackim sarmackiego baroku.

WOJNA CHOCIMSKA

(fragmenty)

[MOWA CHODKIEWICZA]

Wszyscy oczy i serca na jednego zgodnie obrócą Chodkiewicza; tak się zda, że miodnie1;

Ze dzieła nieśmiertelne, których mu nie szczędzą późne wieki, siwy włos ze skroni mu pędzą;

Mars z oczu, powaga mu sama bije z twarzy, tak się w nim wielkość męstwa i swoboda parzy2, że mu szczere tryumfy może czytać z czoła.

Kogoż szukać, dla Boga? ciebie dzisia woła ta wiekopomna praca, waleczny Karolu! [...]

Ani mnie ust natura formowała z miodu, ani też tam oracyj3 trzeba i wywodu, gdzie Bóg, Ojczyzna i Pan swoje składy święte w archiwie1 piersi waszych chowają zamknięte [...]

Wam Ojczyzna, rodzice, krewne, dzieci małe, płeć niewojenną, dziewki oddaje dojźrałe, teżby miałby ku żądzy psiej pogańskiej juchyw opłakanej niewoli rodzić Tatarczuchy?

Wam ubogich poddanych chrześcijańskie gminy,

ojczyste na ostatek ściany i kominy

pokazuje z daleka matka utrapiona;

pod wasze się z tym wszystkim dziś kryje ramiona,

do was obie wyciąga ręce wolność złota,

niech się sam w swych poganin obierzach6 umota!

W te ręce król ozdoby swej dostojnej skroni, kiedy mu hardy Osman1 śmie posiągnąć2 do niej, porucza, z których je ma; nadzieje nie traci, że tyran posiężnego3 sowicie przypłaci. [...]

Więc, o kawalerowie, w których serce żywe i krew igra, przyczyny mając sprawiedliwe tak koniecznej potrzeby4, Litwa i Polanie, osiądźcie Turkom karki i nastąpcie na nie!

Niechaj was to nie stracha, niech oczu nie mydli, że się poganin upstrzy, uzłoci, uskrzydli.

Namioty, słonie, muły, wielbłądy i osły, to nie bije; stąd serca przodkom waszym rosły do szczęśliwych tryumfów; i mięso, i pierze, lubią sławę i złoto przy sławie żołnierze.

Mało co tam wojennych; dziady, kupce,

Zydy, martauzy5 postroili i dali im dzidy [...]

Tedy do tak nikczemnej marnej szewskiej smoły Sarmatów będę równał! Naród, który z szkoły marsowej pierwsze przodki, stare dziady liczy, który wprzód w szabli niźli w zagonach dziedziczy, którym Chrobry Bolesław, gdy Rusina zeprze, żelazne za granicę postawił na Dnieprze; gdy Niemca, co w fortecach i w swej ufał strzelbie, takież kazał kolumny kopać i na Elbie6. [...]

[Bitwa]

Wprzód chrzęst tylko i szelest słychać było cichy, gdy naszy7 ławą brali pogaństwo na sztychy; żaden swego nie chybi i trzech drugi dzieje8, że im ciepłe wątroby kipią na tuleje9;

1 Osman — sułtan turecki.

2 posiągnąć — sięgnąć.

3 posiężnego — zamachu.

4 potrzeby - bitwy.

6 martauzy — zbójów, handlarzy koni.

6 Chrobry Bolesław ... żelazne za granicę postawił... takież kazał kolumny kopać ... - wedle legendy, król Bolesław Chrobry kazał wbić żelazne słupy graniczne (“za granicę”, tj. jako granicę) w dno Dniepru i Sali, która wpada do Łaby, zwanej niegdyś Elbą.

7 naszy - nasi.

8 dzieje - nadziewa, natyka.

9 tuleje — osłony ręki u dołu kopii.

trzask potem i zgrzyt ostry, gdy po same pałki kruszyły się kopije w trupach na kawałki; pełno ran, pełno śmierci; wiązną konie w mięsie, krew się zsiadła na ziemi galaretą trzęsie; ludzie się nie dobici w swoich kiszkach plącą1; drudzy chlipią z paszczeki posokę gorącą.

Toż gdy przyjdą do ręcznej ci i owi broni,

Polak rany zadaje, Turczyn tylko dzwoni

po zbrojach hartowanych i trzeba mu miejsca

pierwej szukać, żeby mógł ukrwawić żeleźca2,

a nasz gdzie tnie, tam rana; gdzie pchnie, dziura w ciele;

w łeb, w pierś, w brzuch, gdzie się nada, rąbią, kolą śmiele. [...]

Chodkiewicz, choć go starość, choć go słabość nęka,

rzekłbyś, że to nie jego głos, nie jego ręka

tak swoich napomina, nieprzyjaciół bije;

gdzie się tylko obróci, lecą głowy z szyje.

Wacław Potocki

LISTY DO MARYSIEŃKI JAN III SOBIESKI

(fragment)

Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza i najukochańsza Marysieńku!

Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały. Działa wszystkie, obóz wszystek, dostatki nieoszacowane dostały się w ręce nasze. [...]

Wezyr1 tak uciekł od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni. Jam został jego sukcesorem2, bo po wielkiej części wszystkie mi się po nim dostały splendory3; a to tym trafunkiem4, że będąc w obozie w samym przedzie i tuż za wezyrem postępując, przedał się5 jeden pokojowy jego i pokazał namioty jego, tak obszerne, jako Warszawa albo Lwów w murach. Mam wszystkie znaki jego wezyrskie, które nad nim noszą: chorągiew mahometańską, którą mu dał cesarz jego na wojnę i którą dziśże jeszcze posłałem do Rzymu Ojcu św. przez Talentego pocztą. [...] Kilka samych sajdaków6 rubinami i szafirami sadzonych stojąkilku tysięcy czerwonych złotych. Nie rzekniesz mnie tak, moja duszo, jako więc tatarskie żony mawiać zwykły mężom bez zdobyczy powracającym, “żeś ty nie junak, kiedyś się bez zdobyczy powrócił”, bo ten, co zdobywa, w przedzie być musi. [...]

Kiedy już nieprzyjaciel począł uchodzić i dał się przełamać [...], przybiegały tedy do mnie książęta, jako to elektor bawarski, Waldeck, ściskając mię za szyję a całując w gębę, generałowie zaś w ręce i w nogi; cóż dopiero żołnierze! [...] Wszystko to całowało, obłapiało, swym Salwatorem7 zwało. Byłem potem we dwóch kościołach.

1 wezyr — wysoki dostojnik państwowy w krajach muzułmańskich.

2 sukcesor — spadkobierca (tu: ironicznie).

3 splendory — wspaniałości, bogactwa.

4 trafunek — traf.

5 przedać się — sprzedać się.

6 sajdak - futerał, torba.

7 Salwator — zbawca.

Sam lud wszystek pospolity całował mi ręce, nogi, suknie; drudzy się tylko dotykali, wołając: “Ach niech tę rękę tak waleczną całujemy!”. [...]

Pytania i polecenia

1. Przeczytaj fragmenty listu pisanego przez króla pod Wiedniem 13 IX 1683 r. i wskaż w nich cechy sarmackiego króla.

2. W jaki sposób łączono w Polsce sprawy wojenne z religijnością? Odwołaj się do tekstu oraz do portretu króla.

3. Opisz i skomentuj zachowanie ludzi wobec zwycięskiego króla. Porównaj je z wiadomościami na temat etykiety sarmackiej.

4. Wypisz zwroty adresatywne (skierowane do odbiorcy), których używa Sobieski wobec żony. O czym świadczy charakter tych zwrotów?

Król Sarmata. Za uosobienie ideału Sarmaty uważano króla Jana III Sobieskiego (1629-1696) - z jednej strony starannie wykształconego potomka magnackiego rodu, z drugiej - przywiązanego do tradycyjnych wartości patriotę.

JAN CHRYZOSTOM PASEK

Pamiętniki Paska są najwybitniejszym zabytkiem pamiętnikar-stwa staropolskiego i stylu gawędziarskiego. Autor przedstawił w nich wydarzenia, w których sam brał udział, oraz znane mu z drugiej ręki jak np. odsiecz Wiednia. Są świadectwem XVII-wiecznych obyczajów, dokumentem mentalności przeciętnego szlachcica polskiego. Pasek pisał je w latach 1690-1695, a zostały wydane drukiem dopiero w 1836 r. Pam iętniki odegrały dużą rolę w rozwoju powieści historycznej; korzystali z nich m.in. Józef Ignacy Kraszewski, a także Henryk Sienkiewicz (w Trylogii).

Jan Chryzostom Pasek (ok. 1636-ok. 1701), najsłynniejszy polski pamięt-nikarz. Szlachcic Sarmata, walczył ze Szwedami, Węgrami, Moskalami, uczestniczył w wyprawie Stefana Czarnieckiego do Danii. Brał udział w walce przeciw rokoszanom hetmana Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Po kilkunastu latach służby w wojsku Pasek osiadł na gospodarstwie. Wdawał się w liczne procesy i awantury, za które wielokrotnie był skazywany na banicję. Pod koniec życia spisał swoje wojenne przygody i opisał ziemiańskie życie w Pamiętnikach.

PAMIĘTNIKI

(.fragmenty)

ROK PAŃSK11660

To cudowna, że kiedy mi zbudowano chłodnik1 przed namiotem z brzezowego chrostu, zaraz w tenże dzień począł sobie robić gniazdo trznadel u samych drzwi mego namiotu, w płocie owego chłodnika. Jawnie na gniazdo nosił między gęstwąludzi i zbudowawszy je, nasiadł na swoich jajkach i wylągł je. [...] Wszyscy mówili, że to znak jakiegoś znamienitego szczęścia. Aleć było szczęście, lecz ptakowi, [...] ale nie mnie; bo mię takie ogarnęły kłopoty, z których ledwiem wybrnął, i po staremu z wielkim fortuny mojej uszczerbkiem. Bo jak pod Kozierady zaczęły mi się kłopoty i szkody, tak ad decursum anni2 nie opuszczały mnie. Towarzystwo tedy regimentarskie, panowie Nuczyńscy, pili u brata swego ciotecznego, u pana Marcyjana Jasińskiego, towarzysza naszego; mnie też tam był zaprosił na tę ucztę pan Jasiński. Bodejby jej nie było! Dopiwszy tedy mocno, począł mi Nuczyński wielkie dawać okazyje3. Ja łubom tak był pijany jak i oni, rzekę do Jasińskiego: “Panie Marcyjanie, nie miałeś mię tu Waszeć po co prosić, kiedy przyczyny dają4 i miodem oblewają”. I wyszedłem z szałasu, chcąc uść licha5, to tylko wymówiwszy: “Kto ma do mnie pretensyją jaką, wolno mi powiedzieć jutro, a nie po pijanu”. Jużem tedy w pół drogi, dogonił mię Nuczyński: “Bij się ze mną!” [...] Musiałem wyniść, szablę wziąwszy. Co na mnie przytnie, to mówi: “Zginiesz”. - [J]a zaś mówię: “Pan Bóg tym rządzi”. - Za drugim czy za trzecim ścięciem dosiągłem mu palców i mówię: “Widzisz, żeś znalazł, czegoś szukał”. Rozumiałem, że się tym będzie kontentował6. On, czy tego nie czuł jako pijany, czyli też chciał się zemścić, skoczy znowu do mnie, machnie raz i drugi, a już mu krew na gębę pluska. Jak go tnę przez puls, wywrócił się. A wtym dano znać do pijanych, którzy rozumieli, że na przechód wyszedł. Leci młodszy brat, pocznie gęsto i często przycinać. Pan Bóg zaś patrzał na niewinność. Zetrzemy się z sobą: i ręka, i szabla upadła. [...] Przyjdzie potym Jasiński, gospodarz tej ochoty, rzecze mi: “A zdrajca! pokąsałeś mi braci! Pocieno ze mną”. — Rzekę: “Czego szukali, znaleźli”. - Począł wołać szable, bo nie miał jej przy sobie, a za rękę mnie

prowadzi. Kompanija perswadują: “Tyś gospodarz; powinien byś był te rzeczy medyjować1. Nie czyń tego”. - Żadnym sposobem perswadować sobie nie da, prowadzi mię. A tymczasem szablę mu chłopiec przyniósł. Po prostu bałem się go, bo w oczach całej chorągwie przed kilką niedziel Pawła Kossowskiego, naszego towarzysza, posiekł. [...]

Była tedy rzeczka wąska, przez którątrzeba było przechodzić, i kładki przez nię wąskie położone. “Tam jeno, tam przejdziewa sobie, aż pod on las; kto kogo położy, żeby się już nie wracał do obozu”. Popchnie mię na owe kładki: “Id[ź]że ty wprzód!”. Tylko wstąpię na owę ławkę, tnie mnie z tyłu w łeb, tylko że aksamit wenecki przedni był, P. Bóg zachował, że nie przeciąn, tylko trochę w jednym miejscu aksamit puścił, a dalej pręga tylko, jak biczem ciąn. Zamroczył mię jednak, żem spadł z owej ławki w wodę. Umknę się tedy z owego miejsca bojąc się, żeby mi nie poprawił, i na tamtę stronę dobywam się mówiąc: “Boże, widzisz moję niewinność”. Jeno co wynidę z wody, a on też już ławki przeszedł. I mówię: “A, mil-czkiem to kąsasz, pogański synu!” - Idzie do mnie: "Wnet cię tu lepiej będę kąsał”. [...] Scięniśmy się z dziesięć razy; nic ani temu, ani temu. Mówię: “Dosyć tego, panie Marcyjanie”. — On rzecze: “O taki synu, nie uczyniłeś mi nic, a mówisz dosyć”. Tak P. Bóg dał, że po owym wymówieniu samym końcem szable dosięgłem go przez jagodę i odskoczyłem się od niego. Tymże bardziej dopiero na mnie natrze; jak też urwę go w łeb, jakby nie był na nogach. Dopiero go płazem pocznę walić na ziemi, wziąwszy w obie ręce szablę. A tu dopiero kompanija leci spod naszych i spod inszych chorągwi, mówiąc: “Stój, nie zabijaj!”. — Dałem mu z pięń-dziesiąt razy płazą niżeli przybiegli, za owęż zdradę, co mię z tyłu rąbnął w głowę. Była to w ten dzień kryzys tak zła, że z piętnaście pojedynków odprawowało się pod różnymi chorągwiami. Mnie zaś P. Bóg w ten dzień w oczywistej swojej miał protekcyjej, kiedy mię zachował od szwanku, z trzema mężami pojedynkując. A nie z żadnego to stało się męstwa, ale tylko z tego, że Bóg na niewinność moję respektował2. Wiele takich pamiętam przykładów, że “zawsze ten przegraje, kto przyczynę daje”. [...]


ROK PAŃSKI 1667

[...] Chciał mię tedy wojewoda żenić z Radoszowską, a Sladkowski zaś, chorąży natenczas rawski, potym kasztelan sochaczowski, gwałtem mię ciągnął do panny Sladkowskiej, dziedziczki i jedynaczki, która miała wieś Bożą Wolą nazwaną w ziemi sochaczowskiej, bez najmniejszego

długu, za którą wieś dał był ociec jej 70 000 wtenczas kiedy czerwone złote były po złotych 6, talery po trzy. [...] Jam tych rzeczy słuchał właśnie, jak kiedy owo na dwa chory muzyka gra: i ta pięknie, i ta pięknie; bardziej mi się jednak serce chwytało Sladkowski[ej], bo to tam o jej wiosce powiedali, że nie tylko pszenica, ale cybula w polu na kożdym zagonie, gdzie ją wsiejesz, urodzi się; a mnie też bardziej apetyt pociągał ad pinguem glaebam1 niżeli do gołych piniędzy. [...]

Lubomirski potym umarł, hetman Potocki umarł, komissyja lwowska nastąpiła, a tymczasem, że owa impreza poszła w odwlokę, pan Jędrzej Remiszowski, mając za sobąPaskównę, siostrę moję stryjeczną, jako zwyczajnie swój swemu, począł mi raić rodzonąswoję, Remiszowską z domu, Stanisława Remiszowskiego córkę, i namawiał mię, żeby jechać w Krakowskie, poznać [...]. Przyjechaliśmy tedy do Olszówki ipso die festi Beatissimae Mariae Virginis2, zażywszy nabożeństwa u obrazu cudownego N. Panny. Przyjechaliśmy tedy bez muzyki, żeby się to nie znaczyło, że w komendy3; aleć uznawszy szczerą inklinacyją4, i strona gospodarza poczęła się przymawiać o muzykę - posłałem dopiero do Wodzisławia; wnet ich przyprowadzono. Dopieroż w taniec. Pyta mię

wuj: “Cóż ci się podobała ta wdowa?” - Odpowiedziałem: “Bardzo mi się jej serce chwyciło; gdyby można mówić z nią dziś i wyrozumieć, jakim jest przyjacielem?” — Odpowie wuj: “Mówić z nią dziś nie jest moda, bo to pierwszy dzień; ale co o przyjaźń, już ja zrozumiał, żeć jest przyjacielem, bo ja białogłowę zaraz zrozumiem, kogo upodoba, choćby do niego i słowa nie mówiła. Możesz tu nie powątpi[e]wać w tej okazyjej; jeżelić się samemu podoba, pewnie cię, widzę, nie minie. Jakoż i gardzić nie masz czym; białogłowa poczciwa, gospodyni dobra, w domu porządek i dostatek wszelki; te wioski, co to trzyma, prawda jest, że to jest arenda1, ale ona ma piniądze i na Smogorzowie dożywocie. [...] Ponieważ ci tu P. Bóg skłonił serce, Jego to jest święta w tym wola, a ja jutro, da P. Bóg, traktować o tym [będę]”. -Po tych mowach poszedłem do tańca z nią a przetańcowawszy, usiadłem też z nią zaraz obok. A już mi się przecię podobała była, i że to z młodu bywała gładka, mnie się też i natenczas widziała młoda, i nigdy bym nie rzekł, żeby miała te lata, czegom potym doszedł: w czterdziestu sześć za mnie szła, a ja supponebam2, że nie ma nad 30 lat. Druga racyja cieszyła mię, żem widział córeczkę ostatnią Marysię, we dwóch lat, i miałem nadzieję, że też jeszcze i dla mnie P. Bóg da jakie chłopczysko; jakoż i byłoby było, gdyby nie ludzka złość. Bo uczyniono jej (taka była /arna3), żeby więcej nie miała potomstwa; znajdowaliśmy w łóżku różne rzeczy i ja sam znalazłem spróchniałych sztuk kilka z trumny4. [...]

1 arenda — dzierżawa.

2 supponebam (łac.) - przypuszczałem.

3 fama - pogłoska.

4 sztuk kilka z trumny — przedmioty do czarów.

Pytania i polecenia

1. Jakim człowiekiem był Pasek? Co może być prawdą o nim samym, a co - zmyśleniem, celową autokreacją pisarza? Spróbuj go scharakteryzować i ocenić, odwołując się do poznanych fragmentów Pamiętników.

2. Które cechy i obyczaje Polaków opisanych przez Paska przetrwały w naszym społeczeństwie? Które dostrzegasz u siebie?

3 Czym kierował się Pasek, wybierając sobie żonę? Oceń jego kryteria z punktu widzenia współczesnego człowieka.

4 Na podstawie Pamiętników Jana Chryzostoma Paska opisz obyczaje sarmackie. Które z nich przetrwały do dziś?

5 Wskaż wymienione w Pamiętnikach przesądy. Czy któryś z nich wciąż jest żywy w twoim regionie? Jaka jest funkcja przesądu w kształtowaniu kultury?

6. Korzystając z dotychczasowych informacji, sformułuj własną definicję sarmatyzmu. Porównaj ją następnie z definicjami z dostępnych źródeł. 7 Opowieść Paska, żywa i pełna anegdot, jest pisana swoistym stylem XVII-wiecznej gawędy. Wskaż w Pamiętnikach przykłady charakterystycznych cech tego stylu:

a) nasycenia wypowiedzi zwrotami obcojęzycznymi, głównie łacińskimi;

b) obrazowości opisów;

c) dynamicznej, sugestywnej narracji.

Definicje ważnych pojęć i terminów

Gatunki barokowe. W XVII w. niezwykle popularne stały się różne formy kronikarskie i pamiętnikarskie, np.:

• diariusze opisujące bieżące zdarzenia w sposób chronologiczny; •rodowe raptularze przekazujące wiadomości o pochodzeniu rodziny, stopniach pokrewieństwa, ważnych wydarzeniach rodzinnych;

•pamiętniki o formie gawędziarskiej;

•sylwy (lac. silva rerum “las rzeczy”), czyli księgi gromadzące wszystko, co autor uznał za warte zapamiętania z otaczającej go rzeczywistości (listy, mowy, zapiski kronikarskie na temat zdarzeń ważnych dła państwa, dla regionu, dla rodziny piszącego).

Makaronizm — obcy (często łaciński) wyraz, zwrot lub forma wpleciona do zdań w języku polskim lub tworzenie nowych wyrazów w danym języku przez dodawanie obcych końcówek. Makaronizmy stanowiły w XV—XVII w. formę zabawy literackiej (parodie). Dla polszczyzny wykształconej szlachty XVII w. typowe było nadużywanie w języku zwrotów obcojęzycznych.

Ćwiczenia językowe - [Na styku kultur i systemów politycznych]

[1] Synkretyzm kulturalny doby sarmatyzmu polegał nie tylko na orientalizacji1; sarmatyzm składał się z wielu elementów, wśród których wpływy kultury zachodniej po dawnemu odgrywały dość istotną rolę. Wzajemne wpływy Wschodu i Zachodu zazębiały się u nas, nigdy jednak się na siebie nie nakładając. Orient oddziaływał bowiem na sztukę dekoracyjną, ubiory czy broń, Zachód na literaturę, budownictwo, w pewnym stopniu na naukę. Żaden z tych dwóch wielkich systemów nie wywierał natomiast istotnego wpływu na kształt ustrojowy Polski.

[2] Położona geograficznie na styku dwóch kultur, wschodniej i zachodniej, azjatyckiej i europejskiej, szlachecka Rzeczpospolita traktowała obie jako pewne propozycje cywilizacyjne, podobnie jak zamawia się obiad a la carte1. Powstawała w ten sposób forma pośrednia, wynik symbiozy kulturalnej.

[3] Równocześnie w XVII w. kultura polska promieniuje na zewnątrz, i to w stopniu o wiele silniejszym aniżeh w dobie renesansu. Prusy Książęce, Mołdawia, Wołoszczyzna czy państwo moskiewskie — wszędzie tam ceniono przybyłych z Polski rzemieślników, artystów i pisarzy, wzorowano się na modzie i obyczajach panujących w szlacheckiej Rzeczypospolitej. Polski teatr był popularny na dworze moskiewskim, gdzie zresztą nasz język odgrywał w drugiej połowie XVII stulecia podobną rolę jak francuszczyzna w otoczeniu Ludwiki Marii [...].

Janusz Tazbir (fragment książki “Kultura szlachecka w dawnej Polsce”)

Pytania i polecenia

1 Wskaż, jakie czynniki (zewnętrzne i wewnętrzne) kształtujące państwo dostrzega Stanisław Staszic.

2 Napisz, które z wymienianych w tekście wartości autor uważa za najważniejsze w procesie budowania nowoczesnego państwa.

3 Wyjaśnij, dlaczego Staszic upatruje największe zagrożenie ze strony państwa polskiego w jego "panach".

4 W przywołanych fragmentach Przestróg dla Polski wskaż cechy stylu publicystycznego.

LITERATURA PLEBEJSKA

Określenie to jest zwykle utożsamiane z literaturą mieszczańską i sowizdrzalską, tworzoną przez ludzi spoza stanu uprzywilejowanego -przez mieszczan (np. głoszących pochwałę pracy, jak Walenty Roździeń-ski, opisujący historię górnictwa i kuźnictwa śląskiego), a zwłaszcza przez tzw. klechów, nie douczonych żaków, ubogich nauczycieli szkółek parafialnych, pełniących też rozmaite funkcje: posługacza, kościelnego, księżowskiego parobka, lub wędrujących za zarobkiem, nie przynależnych do żadnego miejsca ani stanu. Ci właśnie stanowili zaczątki zawodowej inteligencji, zdobywającej środki utrzymania pracą umysłową, na którąjednak wówczas nie było większego zapotrzebowania. Niewątpliwe przeświadczenie tych ludzi marginesu — sowizdrzałów, że dzięki zdobytej nauce są czymś lepszym, skojarzone z rozpaczliwym położeniem materialnym i brakiem perspektyw, wytworzyło swoistą psychologię owej grupy: uformowało swoisty “świat na opak”, prześmiewczą i niepokorną postawę wobec wysoko postawionych, wobec oficjalnych norm społeczno-kulturowych, co dało w efekcie rodzaj błazeńskiej (skrywającej mądrość) twórczości, kontynuującej dawne tradycje Ezopa, Marchołta, Sowizdrzała.

Negatywne stanowisko wobec panujących stosunków społecznych, satyryczność, zamierzona wulgarność, zaczepny i demaskatorski charakter literatury sowizdrzalskiej zmuszały jej twórców oraz drukarzy do anonimowości. Ich dzieła krążyły zazwyczaj jako jarmarczne, tanie i niskonakładowe druki, opatrzone na ogół humorystycznymi informacjami typu: “drukowano w Oleśnicy na Pacanowskiej ulicy” lub “pod dachem, na onej ulicy, gdzie mieszkał nieboszczyk w świńskiej gnojow-nicy”; zaś wśród pseudonimów autorów przeważały parodystyczne formy w rodzaju: “Jadam Nieboraczkowski z Chudej Woli, który się pisze z Kałamarza” (kałamarz jest tu kpiarskim herbem), “Jeremian Niewieś-

ciński na Swiekotowie i Plotkowicach” itp. Ostrożność sowizdrzałów była uzasadniona: te nieprawomyślne i buntownicze utwory, powstające głównie w latach 1596—1630, wzbudziły bowiem czujność cenzury kościelnej i wkrótce znalazły się w spisie ksiąg zakazanych (1617).

CO LUDZIE ROBIĄ NA ŚWIECIE?

(fragmenty)

Częstokroć się przypatruję też ludzkim sprawom,

Jakim podlegli na świecie dziwnym zabawom1,

Dlatego że niejednako Bóg rozdał wszytkim,

Pomieszał nam fantazyje rzadko z pożytkiem.

Jednych ścisnął, ledwo się manną żywią BożąDrugim nazbyt, aże zboże do Gdańska wożą.

Dał Bóg dosyć, jeszcze czegoś przecię szukają,

Nikt nie rzecze, że już dosyć, choć wszytko mają.

Owa kto się wprzódy rodził, ten wziął dostatkiem.

Nas też Pan Bóg, jak poślednich, dzieli ostatkiem. [...]

Jaki taki idzie sobie na swoje pole Abo sobie terminuje3 kredką na stole:

Wiele sie mu urodzieło, wiele namłócil,

Wiele przedał i po czemu, i gdzie obrócił.

Drugi rejestra rachuje, liczy dziesiątki Abo tkaczom rozdaje, co naprzędły prządki.

A drugi na pastewnikach4 zrzebięta5 liczy,

Drugi też rad, kiedy mu co w oborze ryczy.

Patrzy, jeśli co przybyło w którym folwarku,

Drugi towary prowadzi gdzie do jarmarku.

Drudzy się myślistwem bawią, a drudzy rolą,

A drudzy też dobrowolnie próżnować wolą. [...]

Owa co głowa, to rozum, każdy za swoję,

Jednoć to ja na tym świecie za błazna stoję.

Bo nie mam nic [...]

Nie mam uciechy na świecie, nie mam zabawy,

Przeto i rozumu nie masz, błazen-em prawyBym to miał, co król Salomon, te majętności,

Miałbym też był taki rozum i te mądrości.

Jan z Kij an (Fraszki Sowizrzała nowego, 1614)

Głos współczesności PORTRET SARMACKI

Te gęby piwoniowe od piasta aż do sasa I od sasa wciąż zdrowe do dzisiejszego czasa.

Opięte w karmazyny2, ściśnięte krawatami,

W pochodach, stallach3, prezydiach nawisające nad nami Jak pełna tłuszczów burza ...

I ciągle pod tą chmurą

Stoi ktoś zabiedzony. Uszy unosi w górę

I słucha bogobojnie, co tam burczy, czka, szczeka.

I łeb w ramiona wciska. — Myślący — jakoś przeczekać...

Ernest Bryll

MÓJ PROJEKT

Wybierz jeden z kościołów barokowych (najlepiej odszukaj w swojej okolicy kościół budowany w XVII w. lub przebudowany w stylu barokowym); spróbuj odnaleźć w nim klimat ówczesnej epoki. Pomogą ci w tym polecenia.

a) Zapoznaj się z dostępną dokumentacją dotyczącą budowy świątyni (kiedy jąwzniesiono, kim byh jej twórcy, kiedy dokonywano przeróbek itp.).

b) Obejrzyj dokładnie kościół z zewnątrz. Porównaj go z innymi znanymi ci (zwiedzanymi lub oglądanymi na ilustracjach) barokowymi świątyniami. Zwróć szczególną uwagę na: fantazyjnie powyginane linie elewacji i gzymsów, obecność kolumn, półkolumn, liczbę drzwi, wygląd schodów, dekoracje fasady.

1 prawy - prawdziwy, rzeczywisty.

2 karmazyny - typ żupana wyróżniającego członków najlepszych rodów szlacheckich.

3 stalle - w kościele: ozdobne ławy w pobliżu ołtarza przeznaczone dla dostojników.

c) Opisz wnętrze kościoła. Weź pod uwagę: plan budynku, liczbę naw i kaplic bocznych; wygląd ołtarza, ambon, nagrobków, kolumn, sklepienia; zdobienia (stiuki, iluzjonistyczne malarstwo ścienne i jego połączenie z rzeźbą lub elementami architektonicznymi); rzeźby (pozy,

ekspresję, wyrażone emocje postaci) i obrazy (ich temat, wykorzystanie światłocienia, operowanie barwą, symbolikę rekwizytów).

d) Wyjaśnij sposób, w jaki architektura sakralna XVII w. podporządkowała się duchowi epoki, oddawała jej kontrasty (przywołaj wiersze lub wypowiedzi filozofów mówiące o rozdarciu między pokusami świata a wartościami duchowymi).

e) Przygotuj multimedialną lub tradycyjną prezentację wybranego przez ciebie kościoła i przedstaw ją w klasie. Postaraj się o ikonograficzną, fotograficzną lub filmową prezentację obiektu. Możesz wzbogacić wypowiedź o pokaz własnoręcznie wykonanych (lub kserowanych bądź zeskanowanych) rysunków, np. planów budowli, szkiców detali architektonicznych itp.

Pamiętaj o selekcji materiału (słuchacz nie powinien się nudzić) i wyjaśnianiu trudniejszych pojęć. Nie zapomnij o podaniu źródeł wykorzystanych materiałów.

Sprawdź swoje wiadomości

Synteza epoki baroku

1. Co oznacza nazwa “barok”?

2. Jak długo trwała epoka baroku?

3. Jakich odpowiedzi udzielali poeci barokowi na pytanie o kondycję człowieka i jego miejsce w świecie?

4. Scharakteryzuj postawy filozoficzne typowe dla myślicieli XVII wieku. Gdzie poszukiwali oni podstaw poznania?

5. W jaki sposób Bibha oddziaływała na literaturę XVII wieku? Która księga biblijna cieszyła się największą popularnością? Dlaczego, twoim zdaniem, tak było?

6. Opisz związki baroku z antykiem. Który z antycznych autorów był najczęściej przywoływany przez barokowych twórców? Czym wytłumaczysz jego popularność?

7. Po jakie gatunki najczęściej sięgali barokowi poeci?

8. Na przykładzie jednego z gatunków poezji kunsztownej wyjaśnij, czym ona była.

9. Na czym polega istota konceptu? Podaj przykłady barokowych konceptów.

10. Jak rozumiesz termin “marinizm”? Jakie miejsce zajmował marinizm w polskiej poezji?

11. Wskaż główne cechy stylu poezji barokowej. Czym różniła się ona od poezji renesansu?

12. Wymień i scharakteryzuj najważniejsze tematy poruszane przez poezję baroku.

13. Omów twórczość Mikołaja Sępa Szarzyńskiego jako poety "początków polskiego baroku”.

14. Omów twórczość Jana Andrzeja Morsztyna jako przedstawiciela poezji barokowej. Zwróć uwagę na tematykę jego wierszy oraz stosowane przez niego formy poezji kunsztownej.

15. W jaki sposób upodobanie do iluzji, ruchu, zmienności, teatralności znalazło wyraz w sztuce XVII wieku?

16. Czym był sarmatyzm? Scharakteryzuj jego źródła. Jakie elementy składały się na mit sarmacki? Omów wpływ sarmatyzmu na kulturę szlachecką i kształt życia, a także na literaturę i sztukę epoki.

17. Jakie zmiany dokonały się w polszczyźnie XVII wieku? Zwróć uwagę zwłaszcza na makaronizowanie.

18. Jak literatura i sztuka baroku przedstawiały śmierć? Czy takie ujęcie bliższe jest wizji renesansowej czy średniowiecznej? Jak rozumiesz pojęcie vanitas?

W KRĘGU KULTURY OŚWIECENIA

Nazwę epoki należy wywodzić od inspirowanej przez rzymskiego filozofa Cycerona teorii poznania, która zachęcała do poznawania rzeczywistości za pomocą “naturalnego światła rozumu.

Człowiek zaczął żyć w przekonaniu, że nie tylko jest częścią natury, lecz dzięki poznaniu rządzących nią racjonalnych praw potrafi zapanować nad światem. Wykorzystując rozum i opierając się coraz śmielej na doświadczeniu, człowiek oświecenia mógł usamodzielnić sądy, krytycznie spojrzeć na rzeczywistość, a za jej kreatora uznać przede wszystkim siebie.

WYDARZENIA ZWIĄZANE Z POWSTANIEM EPOKI

W 1776 r. z inicjatywy grupy reformatorów Stany Zjednoczone Ameryki ogłosiły Deklarację niepodległości i wkrótce uniezależniły się politycznie, militarnie i gospodarczo od Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. W 1787 r. w Stanach Zjednoczonych została uchwalona pierwsza na świecie konstytucja.

Od 1717 r., kiedy w Londynie zjednoczyły się różne odłamy wolnomularstwa (masonerii), rozpoczął się szybki rozwój tego elitarnego i sekretnego stowarzyszenia. Jego członkowie głosili hasła równości oraz braterstwa, co -podobnie jak odwoływanie się do skomplikowanych symboli i rytuałów - stało się powodem niechęci tradycyjnego społeczeństwa.

Wynalezienie maszyny parowej przez Jamesa Watta (czytaj: dżejmsa łota; 1769) umożliwiło powstanie wielu nowych urządzeń (np. parowozu) i usprawnienie starszych (krosna napędzane silnikiem parowym). Przyspieszyło również przemiany społeczne — rozwijający się przemysł doprowadził do wzrostu znaczenia ekonomicznego i politycznego burżuazji, a zarazem — do osłabienia pozycji posiadaczy ziemskich.

Wybuch Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Za datę graniczną oświecenia europejskiego przyjmuje się rok 1789. Rewolucjoniści najpierw doprowadzili do zburzenia Bastylii i zniesienia przywilejów stanowych, a następnie ścięli króla Ludwika XVI i królową.

W 1747 r. bracia, biskupi Józef Andrzej i Andrzej Stanisław Załuscy, otworzyb jedną z pierwszych w Europie ogólnodostępną bibliotekę, którą z czasem przekształcono w bibliotekę narodową. Czas zaborów, a potem okupacji bardzo uszczuplił zasoby Biblioteki Załuskich.

Z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 14 października

1773 r. powołano Komisję Edukacji Narodowej. Na jej potrzeby przekazano majątek skasowanego zakonu jezuitów. Komisja zreformowała system szkolnictwa w Polsce, a działające w jej ramach Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych opracowało wiele pionierskich podręczników.

Na mocy porozumień między Rosją, Prusami i Austrią w 1772 r. doszło do zagrabienia części ziem I Rzeczpospolitej - do pierwszego rozbioru Polski. W 1792 r. nastąpił drugi rozbiór, a w 1795 r. — trzeci, który unicestwił państwo polskie. Stan ten trwał aż do XX w. Rozbiory wynikały zarówno z mocarstwowych dążeń naszych sąsiadów, jak i słabości struktur państwowych I Rzeczpospolitej.

Uchwalenie Konstytucji 3 maja (1791) zwieńczyło obrady Sejmu Wielkiego (1788-1792). Jej znaczenie dla narodu i państwa polskiego

jest nieoszacowane. Do tej pory stawia się za wzór zarówno zaproponowane w niej rozwiązania legislacyjne (prawne), jak i kompromis, który wypracowano podczas prac nad tą ustawą.

Powstanie kościuszkowskie (1794) pod wodzą Tadeusza Kościuszki to pierwsze z wielu wystąpień w obronie niepodległości w latach zaborów. Chociaż działania militarne zakończyły się klęską Polaków, narodowa mitologia wyznaczyła temu zrywowi ważną rolę w kreowaniu i podtrzymywaniu ducha polskości zdefiniowanego za pomocą pojęć wiary, honoru i patriotyzmu.

OŚWIECENIE W EUROPIE

EUROPEJSCY FILOZOFOWIE OŚWIECENIA

Sensualizm (łac. sensualis “zdolny do odczuwania”, “zmysłowy”) to pogląd filozoficzny spopularyzowany m.in. przez Johna Locke’a (czytaj: dżona loka; 1632—1704). Głosił on, że źródłem poznania rzeczywistości są wrażenia dostarczane umysłowi ludzkiemu za pośrednictwem zmysłów. Pierwotny stan umysłu ludzkiego, pozbawionego wszelkiej wiedzy, Locke określał jako tabula rasa (łac. “czysta karta”). Według filozofa człowiek rodzi się bez żadnych wrodzonych idei (odwrotnie utrzymywali racjonaliści) i w ciągu życia “zapisuje” umysł doświadczeniami i wrażeniami, przez które zostają określone jego zdolności, umiejętności, charakter.

Antologia wybranych tekstów

ROZWAŻANIA DOTYCZĄCE ROZUMU LUDZKIEGO

(fragmenty)

Otóż przedmiotem tego traktatu jest najwyższa z władz duszy -rozum; słabo zaś z tym przedmiotem jest obeznany, kto nie pojmuje, iż używanie tej władzy staje się źródłem zadowolenia głębszego i trwalszego niż jakiekolwiek inne zajęcie. Poszukiwanie prawdy za pomocą rozumu jest rodzajem polowania lub harców, gdzie sam pościg za zdobyczą stanowi wielką część przyjemności. [...]

Umysł bowiem, podobnie jak oko, wydaje sąd o rzeczach wyłącznie na podstawie tego, co sam dostrzega: odkrycia, jakich dokonuje, muszą więc go cieszyć, a tego, co uszło jego uwadze, nie żałuje, bo jest mu nie

znane. Stąd ten, co uczuł się na siłach, by odrzucić sakwy żebracze i nie zadowalając się biernym życiem na koszt uzbieranych okruchów cudzych poglądów, własne swe myśli zaprzęga do pracy, aby znajdować i zgłębiać prawdę, nie będzie pozbawiony radości myśliwego. [...]

Załóżmy zatem, że umysł jest, jak się to mówi, czystą kartą, nieza-pisaną żadnymi znakami, że nie ma on idei; jak się dochodzi do tego, że je zdobywa? Skąd ten ogromny zapas obrazów, niemal nieskończenie różnorodnych, którymi nieustannie czynna, nieograniczona wyobraźnia ludzka zapełnia umysł? Skąd bierze się w umyśle ludzkim cały materiał dla rozumu i wiedzy? Odpowiadam na to jednym słowem: z doświadczenia.

John Locke (Przel. Bolesław J. Gawęcki)

Pytania i polecenia

1. Jakie są źródła ludzkiej wiedzy?

2. Jaka część naszej wiedzy opiera się na doświadczeniu?

3. Czy istnieją idee wrodzone człowiekowi (np. idea Boga, dobra, zła itd.)?

4. Czy zdobywanie wiedzy rzeczywiście sprawia przyjemność?

5. Czym różnią się przyjemności umysłowe od innych?

Krytycyzm — pogląd, który może być rozpatrywany w dwóch znaczeniach. Po pierwsze, jako wezwanie do korzystania z własnego rozumu: Sapere aude (“odważ się być mądrym” ) powtarza Kant za Horacym. Po drugie, jako ocena osiągnięć oświecenia, które Kant uznaje za niewystarczające. Myśliciel z Królewca dostrzega, że stare przesądy zostały zastąpione przez nowe, za pomocą których wielcy tego świata manipulują większością.

Immanuel Kant (1724-1804), filozof niemiecki, który zyskał opinię człowieka o niezwykle silnej woli i pracowitości. Jedna z anegdot o nim mówi, że chociaż całe życie mieszkał w Królewcu (dzisiaj rosyjski Kaliningrad), nie czuł potrzeby oglądania morza, ufając tym, którzy twierdzili, że ono istnieje. Jego oryginalny system filozoficzny, oparty na rewolucyjnej teorii poznania, znosił dotychczasowe sprzeczności między racjonalizmem a empiryzmem.

IMMANUEL KANT

Rozpropagował in.in. pojęcie imperatywu kategorycznego, który nakazuje człowiekowi postępować tak, jakby sam chciał być traktowany. W metaforyczny sposób ujmuje to maksyma: “Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”. Kant jest autorem m.in Krytyki czystego rozumu, Krytyki sądzenia i Metafizyki moralności.

Antologia wybranych tekstów

Immanuel Kant CO TO JEST OŚWIECENIE?

(fragmenty)

Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. Zawinioną jest ta niepełnoletność wtedy, kiedy przyczyną jej jest nie brak rozumu, lecz decyzji i odwagi posługiwania się nim bez obcego kierownictwa. Sapere audel Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - tak oto brzmi hasło Oświecenia.

Lenistwo i tchórzostwo to przyczyny, dla których tak wielka część ludzi, mimo wyzwolenia ich przez naturę z obcego kierownictwa [...], pozostaje chętnie niepełnoletnia przez całe swoje życie. Te same przyczyny sprawiają że inni mogą tak łatwo narzucić się im jako opiekunowie. To bardzo wygodne być niepełnoletnim. Jeśli posiadam książkę, która zastępuje mi rozum, opiekuna duchownego, który zamiast mnie posiada sumienie, lekarza, który zamiast mnie ustala moją dietę itd. -nie muszę sam o nic się troszczyć. Nie potrzebuję myśleć, jeśli tylko mogę za wszystko zapłacić; inni już zamiast mnie zajmą się tą kłopotliwą sprawą. O to, by większa część ludzi (a wśród nich cała płeć piękna) uważała krok ku pełnoletności, już sam dla siebie trudny, także za niebezpieczny - o to troszczą się już ich opiekunowie, którzy łaskawie podjęli się trudów nadzorowania. [...]

Toteż każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niepełnoletności, która stała się prawie jego drugą naturą. Polubił ją nawet, tę swoją niepełnoletność, i nie jest rzeczywiście zdolny tak od razu zacząć posługiwać się swym własnym rozumem — nigdy bowiem

nie pozwolono mu nawet uczynić próby w tym kierunku. Dogmaty i formułki — owe mechaniczne narzędzia rozumnego używania, a raczej nadużywania swych naturalnych zdolności — to dzwoneczki błazeńskie wiecznie trwającej niepełnoletności.[...]

Do wejścia na drogę Oświecenia nie potrzeba niczego prócz wolności: i to wolności najnieszkodliwszej spośród wszystkiego, co nazwać można wolnością, mianowicie wolności czynienia wszechstronnego, publicznego użytku ze swego rozumu. [...]

Jeśli więc teraz kto zapyta: czy żyjemy obecnie w oświeconej epoce? — odpowiedź brzmieć będzie: Nie! Ale w epoce oświecenia.

Przeł. Adam Landman

Pytania i polecenia

1. Wyjaśnij, jak rozumiesz przywołane przez Immanuela Kanta hasło Sapere aude ("odważ się być mądrym").

2. Omów, jaką funkcję w tekście pełni metafora niepełnoletności człowieka.

3. Wytłumacz, co autor rozprawy rozumie przez publiczne posługiwanie się rozumem.

4. Wymień okoliczności, które sprzyjają rozwojowi samodzielności człowieka.

5. Objaśnij różnicę znaczeniową między oświeconą epoką a epoką oświecenia. Jak rozumiesz - w kontekście tej różnicy - przesłanie utworu?

6. Odszukaj w tekście fragmenty, w których autor odwołuje się do idei racjonalistycznych lub empirycznych.

Definicje ważnych pojęć i terminów

Empiryzm (gr. empeiros “doświadczony”) to wywodzący się ze starożytności pogląd filozoficzny głoszący, że głównym źródłem poznania rzeczywistości jest doświadczenie. Empirycy występowali przeciw racjonalistom—dawali pierwszeństwo obserwacji świata zewnętrznego, która miała prowadzić do określonych wniosków. Za jednego z prekursorów empiry-zmu epoki nowożytnej uznaje się angielskiego filozofa Francisa Bacona (czytaj: francisa bejlcona; 1561-1626) i Davida Hume’a (czytaj: dejwida hjuma; 1711—1776).

Materializm - nurt w filozofii zapoczątkowany jeszcze w starożytnej Grecji, według którego zjawiska o charakterze materialnym są pierwotne wobec tego, co duchowe, np. stanów psychicznych, świadomości, duszy (rozumianej jako zespół cech indywidualizujących człowieka). W dobie oświecenia popularność zyskał angielski myśliciel Thomas Hobbes (czytaj: tomas hobz), który utrzymywał, że to, co istnieje, albo jest materią albo wynika z jej ruchu (np. świadomość). Twierdził, że człowiek ma szansę dotrzeć do prawdy jedynie siłą swojego umysłu (ewentualnie zmysłów), o ile upewni się co do poprawności podjętych założeń.

Deizm — wywodzące się z XVII w. przekonanie, że źródłem poznania Boga nie jest Objawienie, lecz rozumowa obserwacja świata naturalnego. Prowadziło to w konsekwencji do stwierdzenia, że Bóg jest co prawda Stwórcą świata, ale nie ingeruje w jego bieg, a zatem praktyki religijne są nieprzydatne (nie są w stanie odmienić woli Boga). W okresie oświecenia reprezentantami deizmu byli Denis Diderot (1713—1784) i Wolter (1694—1778).

Ateizm — odrzucenie wiary w Boga jako sprzecznej z rozumem. Zwolennikiem tej koncepcji był Paul d’Holbach (czytaj: poi d’olbak; 1723-1789).

WOLTER - POWIASTKI FILOZOFICZNE

Wolter (Voltaire), właściwie Franęois-Marie Arouet (czytaj: fransuła mari arułe; 1694-1778), francuski publicysta, filozof, dramaturg, historyk, pisarz, autor listów. Od młodzieńczych lat postawił sobie za cel propagowanie liberalnych zasad współżycia społecznego, na czele z tolerancją Jego wypowiedzi przysporzyły mu wielu zwolenników, ale też prześladowców. Polacy wypominają mu bezkrytyczne zaufanie, jakim darzył carycę Katarzynę Wielką, której działania przeciwko Polsce uwiarygodniał piórem. Przeniesienie jego ciała do francuskiego Panteonu stało się okazją manifestacji siły nowo konstytuowanej republiki francuskiej. Wolter jest autorem m.in. haseł do Encyklopedii, powiastek filozoficznych (n p. Prostaczek; Mikromegas; Kandyd, czyli Optymizm), traktatów historycznych i publicystycznych (np. Traktat o tolerancji).

W dniu Wszystkich Świętych w 1755 r. w Lizbonie nastąpiło tragiczne trzęsienie ziemi. Według różnych szacunków liczbę ofiar kataklizmu oblicza się na 30-100 tysięcy ludzi. W gruzach legło 85 procent miasta, w tym pałac królewski. Mimo że król ocalał, a Lizbonę szybko odbudowano, zdarzenie to było jedną z przyczyn osłabienia imperium portugalskiego. Symboliczna data trzęsienia ziemi i jego tragiczne skutki wywarły ogromne wrażenie na współczesnych. Dla Woltera, który nawiązał do tego wydarzenia w powiastce, filozoficznej Kandyd, czyli Optymizm (1759), kataklizm stał się punktem wyjścia do refleksji na temat porządku świata, a zwłaszcza kwestii dobra i zła.

KANDYD, CZYLI OPTYMIZM

(fragmenty)

IV. Jak Kandyd spotkał swojego dawnego mistrza filozofii, doktora Panglossa, i co z tego wynikło

Te ostatnie słowa zrodziły w Kandydzie' postanowienie: rzucił się do nóg miłosiernego Jakuba i odmalował tak wzruszająco stan przyjaciela, iż poczciwiec nie zawahał się przygarnąć doktora Panglossa2: dał go leczyć swoim kosztem. Dzięki kuracji Pangloss postradał tylko jedno oko i jedno ucho. Pisał dobrze i doskonale znał arytmetykę. Anabaptysta3

Jakub powierzył mu prowadzenie ksiąg. Po upływie dwóch miesięcy zmuszony udać się do Lizbony w sprawach handlowych, zabrał na okręt obu filozofów. Pangloss wytłumaczył mu, jako wszystko w świecie dzieje się możliwie najlepiej. Jakub nie był tego zdania.

— Musieli ludzie — rzekł — zepsuć cokolwiek naturę; nie urodzili się wszak wilkami, a stali się wilkami. Bóg nie dał im ani armat dwudziestego czwartego kalibru, ani bagnetów, oni zaś sporządzili sobie bagnety i armaty, aby się uśmiercać wzajem. Mógłbym przytoczyć również bankructwa oraz trybunały, które zagarniają mienie bankrutów, aby zeń wyzuć wierzycieli.

— Wszystko to jest nieodzowne — odparł jednooki doktor — niedole poszczególne składają się na powszechne dobro; tym samym, im więcej jest nieszczęść poszczególnych, tym bardziej całość jest dobra. [...]

V. Burza, rozbicie, trzęsienie ziemi jako też inne przygody doktora Panglossa, Kandyda i anabaptysty Jakuba

Połowa podróżnych, osłabionych, dławionych niepojętą męczarnią, w jaką kołysanie okrętu wprawia nerwy i wszystkie humory cielesne wstrząsane w najsprzeczniejszych kierunkach, nie miała nawet siły troszczyć się o bezpieczeństwo. Druga połowa wydawała okrzyki i wznosiła modły; żagle poszły w strzępy, maszty w drzazgi, dno się rozpukło1.

1 rozpukło — rozpękło.

Pracował, kto mógł, jeden nie rozumiał drugiego, nikt nie kierował pracą.

Anabaptysta pomagał trochę przy sterze stojąc na pomoście; jakiś majtek, wściekły, uderzył go z całych sił [...], ale od ciosu, jaki mu wymierzył, sam doznał tak gwałtownego wstrząsu, iż wypadł na łeb ze statku. [...] Dobry Jakub śpieszy z pomocą, pomaga mu wygramolić się z powrotem i z wielkiego wysiłku stacza się w morze, w oczach tegoż majtka, który pozwala mu zginąć, nie racząc nawet nań spojrzeć. Kandyd zbliża się, widzi swego dobroczyńcę, jak zjawia się jeszcze raz na fali i zanurza się w niej na zawsze. Chce się rzucić za nim w morze: filozof Pangloss wstrzymuje go, dowodząc, iż Zatokę Lizbońską stworzono umyślnie w tym celu, aby anabaptysta w niej utonął. Gdy to udowadniał a priori1, okręt rozszczepia się i pęka; wszystko ginie, z wyjątkiem Panglossa, Kandyda i nieludzkiego majtka, który dał utonąć cnotliwemu anabaptyście; hultaj dopłynął szczęśliwie do brzegu, dokąd też Pangloss i Kandyd dostali się na belce. [...]

VI. Jak uczyniono piękne autodafe, aby zapobiec trzęsieniom ziemi, i jak Kandydowi wychłostano zadek

Po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło trzy czwarte Lizbony, mędrcy owej krainy nie znaleźli skuteczniejszego środka przeciw całkowitej ruinie, jak dać ludowi piękne autodafe2. Uniwersytet w Koimbrzeorzekł, iż widowisko kilku osób spalonych uroczyście na wolnym ogniu jest niezawodnym sekretem przeciwko trzęsieniu ziemi.

W myśl tego zapatrywania pochwycono jakiegoś Biskajczyka4, któremu dowiedziono, iż zaślubił swą kumę, oraz dwóch Portugalczyków, którzy jedząc kuraka oddzielili tłustość; również związano po obiedzie doktora Panglossa i jego ucznia Kandyda, jednego za to, że mówił, drugiego, że przysłuchiwał się z potakującą miną. Zaprowadzono obu, każdego oddzielnie, do nader cienistych mieszkań, w których nigdy nie ma przyczyny uskarżać się na zbytek słońca. W tydzień później ustrojono obu w sanbenito5 i ozdobiono im głowy mitrami z papieru: mitra i sanbenito Kandyda pomalowane były w płomienie odwrócone, diabły zaś były bez ogonów i pazurów: natomiast diabły Panglossa posiadały pazury i ogony, a płomienie strzelały ku górze. Tak odziani szli w procesji i wysłuchali wzruszającego kazania, któremu towarzyszyły uczone

śpiewy. Kandyda oćwiczono rytmicznie, w takt melodii. Biskajczyka i dwóch nieboraków, którzy nie chcieli jeść smalcu, spalono. Panglossa zaś powieszono, mimo że to nie było w zwyczaju. Tegoż samego dnia ziemia zatrzęsła się na nowo z przerażającym łoskotem.

Kandyd przerażony, oszołomiony, odurzony, cały zakrwawiony i drżący powiadał sam do siebie: “Jeżeli to jest najlepszy z możliwych światów, jakież są inne? Mniejsza jeszcze, gdyby mnie tylko oćwiczono, toż samo zdarzyło mi się u Bułgarów; ale, o drogi Panglossie! największy z filozofów, trzebaż, bym patrzał, jak dyndasz, niewiadomo za co! O drogi anabaptysto! najlepszy z ludzi, trzebaż było ci utonąć w porcie!”.

Przeł. Tadeusz Boy-Żeleński

Pytania i polecenia

1. Na przykładzie opisanych zachowań wyjaśnij sposób, w jaki Wolter w Kandydzie zinterpretował etyczną maksymę: za dobro dobrem odpłacać.

2. Wskaż, z kim lub z jakimi ideami polemizuje Wolter w swoim utworze.

3. Oceń, który z bohaterów wydaje ci się najbardziej naiwny. Wyjaśnij dlaczego.

4. Jak sądzisz, z jakich względów warto byłoby skorzystać z usług Panglossa? W odpowiedzi uwzględnij też ewentualne przyczyny rezygnacji z pomocy tego bohatera.

5. Czego dowiedział się o naturze ludzkiej Kandyd w Lizbonie? Swoje ustalenia zapisz w formie dziennika bohatera.

6. Oceń, w jakim stopniu pobyt w stolicy Portugalii zmienił Kandyda.

Powiastki filozoficzne pisywał też Denis Diderot [denididro] (1713— 1784), syn szanowanego rzemieślnika, porzucił profesję ojca na rzecz filozofii oraz literatury. Dziełem jego życia była Encyklopedia. Jakby na marginesie poważnych zajęć naukowych Diderot pisywał również utwory literackie, które zostały opublikowane dopiero po jego śmierci.

Wnikliwy uczony i błyskotliwy intelektuabsta, cechował się jednakże pewną naiwnością. Przez rok był nadwornym filozofem wielkiej despotki, rosyjskiej carycy Katarzyny, którą szczerze podziwiał jako postępową, oświeconą monarchinię.

Kubuś fatalista i jego pan — tę wydanąw r. 1796 książkę tworzą same niemal dialogi, ujęte w niezbyt wyraźną ramę fabularną. Wędrówki tytułowych bohaterów i ich dysputy składają się na obraz nowego świata, w którym zanika granica między panem i sługą. Sprytny, zaradny Kubuś jest, co prawda, fatalistą (człowiek, wg niego, powinien pogodzić się ze

swoim losem, ponieważ wszystko, co się dzieje, dawno już zapisano w górze), jednak wbrew tym deklaracjom nie godzi się na zło świata i wierzy, że dobro i sprawiedliwość muszą wreszcie zatriumfować. Kubuś jest prawdziwą maszynką do snucia zabawnych, przewrotnych opowieści, często przerywanych dygresjami (tzn. odejściami od głównego wątku). Otwarta forma tej powiastki filozoficznej przypomina eksperymenty prozy XX w.

Denis Diderot

KUBUŚ FATALISTA I JEGO PAN

(fragmenty)

Pan: Jakubie, jesteś zuchwalec, nadużywasz mojej dobroci. Jeśli popełniłem to głupstwo, iż pozwoliłem ci zapomnieć o właściwej roli, potrafię ci jąprzypomnieć z powrotem. Jakubie, weź butelkę i garnczek i zejdź na dół.

Kubuś: Wolne żarty pańskie; czuję się tu bardzo dobrze i nie zejdę.

Pan: Powiadam ci, że zejdziesz.

Kubuś: Jestem pewien, że pan nie mówi serio. Jak to, przyzwyczaiwszy mnie przez dziesięć lat do życia za pan brat...

Pan: Życzę sobie, aby to ustało.

Kubuś: Wycierpiawszy bez gniewu wszystkie moje zuchwalstwa...

Pan: Nie życzę sobie ich już cierpieć. [...]

Kubuś: Skoro się wie, że wszystkie pańskie rozkazy sąjeno czczym dymem, o ile nie są zatwierdzone przez Kubusia; skoro się zespoliło swoje imię z moim tak ściśle, że nie słyszy się jednego bez drugiego i że cały świat mówi “Kubuś i jego pan”, nagle przychodzi panu kaprys je rozdzielać! Nie, panie, to się nie stanie. Napisane jest w górze, że póki Kubuś będzie żył, poty jego pan będzie żył, a nawet skoro obaj już pomrą jeszcze będzie się mówiło “Kubuś i jego pan”.

Pan: A ja ci powtarzam, Jakubie, że zejdziesz, i to natychmiast, boja każę.

Kubuś: Panie, niech mi pan rozkaże cokolwiek innego, jeśli pan chce, abym posłuchał.

Tutaj pan wstał, wziął go za kołnierz i rzekł poważnie: - Złaź.

Kubuś odparł zimno: - Nie zlezę.

Pan, potrząsając silnie, rzekł: — Złaź, gałganie, bądź posłuszny.

Kubuś odparł jeszcze zimniej: — Gałgan, ile tylko pan rozkaże; ale gałgan nie zlezie. Wierz mi pan, że jak raz mi się coś zaklinuje w głowie, to i siekierą tego nie wybije. Niech się pan niepotrzebnie nie gorącuje, Kubuś zostanie, gdzie jest, i nie zejdzie.

Tu Kubuś i jego pan, którzy hamowali się do tej chwili, puszczają sobie naraz cugli i zaczynają krzyczeć na całe gardło: - Zleziesz.

— Nie zlezę. — Zleziesz. — Nie zlezę.

Na te krzyki wchodzi gospodyni i dowiaduje się, o co chodzi; nie od razu udzielono jej odpowiedzi; krzyki trwały dalej: “Zleziesz”. “Nie zlezę”. W końcu pan, rozżalony, zaczął się przechadzać po pokoju mrucząc: -Widział kiedy kto coś podobnego? Aż gospodyni, zdumiona, stojąc w progu: — Ależ, panowie, o co wam chodzi? [...]

Kubuś wyłożył rzecz gospodyni, która wysłuchawszy rzekła: — Panowie, czy chcecie przyjąć mnie na rozjemcę?

Kubuś i jego pan naraz: Bardzo chętnie, pani gosposiu.

Gospodyni: I zobowiązujecie się honorem spełnić mój wyrok?

Kubuś i jego pan: Honorem, honorem... [...]

Gospodyni do Ku busia: Było napisane w górze, że kiedy się wstępuje w służbę, będzie się schodzić, wchodzić, iść naprzód, cofać, zostawać w miejscu, przy czym nigdy nie będzie wolno nogom uchylać się od rozkazów głowy. Podać mi tu zaraz rękę i niech się wyrok spełni...

Kubuś podał rękę gospodyni; ale zaledwie przekroczyli próg, pan rzucił się na Kubusia i uściskał go; puścił Kubusia, aby uściskać gospodynię, i ściskając na przemian oboje mówił: — Jest napisane w górze, że nigdy nie wyzbędę się tego wariata i że póki będę żył, on będzie moim panem, a ja jego sługą... [...]

Gospodyni załagodziwszy kłótnię, którą brała za pierwszą, a która była więcej niż setną tego rodzaju, i usadowiwszy Kubusia z powrotem, odeszła do swoich zajęć, pan zaś rzekł do sługi: - A teraz, kiedy jesteśmy już spokojni i zdolni rzecz osądzić zdrowo, czy nie przyznasz?...

Kubuś: Przyznam, iż kiedy się dało słowo honoru, trzeba go dotrzymać; skoro pod słowem honoru przyrzekliśmy sędziemu nie wracać do tej kwestii, nie trzeba o niej mówić.

Pan: Masz słuszność.

Kubuś: Ale nie wracając do tej sprawy, czy nie moglibyśmy uprzedzić stu podobnych za pomocą jakiegoś racjonalnego układu?

Pan: Zgadzam się.

Kubuś: Ustalamy: l-o1 zważywszy, iż jest napisane w górze, że jestem dla pana nieodzowny, i czuję, wiem, iż się pan nie może beze mnie obejść, będę nadużywał tej przewagi, ile razy nastręczy się sposobność.

Pan: Ależ, Kubusiu, nigdy nic podobnego nie zostało ustalone.

Kubuś: Ustalone czy nie, działo się to od wieków, dzieje się dziś i będzie działo, póki świat trwać będzie. Czy mniema pan, że inni nie

starali się tak samo jak pan uchylić od tego wyroku i że pan będzie w tym szczęśliwszy od nich? Wyzhądź się pan tej myśli i poddaj się prawom konieczności, z której nie jest w pańskiej mocy się wyzwolić.

Ustalamy: 2-o zważywszy, iż równie niemożliwe jest Kubusiowi nie zdawać sobie sprawy ze swego wpływu i przewagi nad panem, jak panu nie czuć swej słabości i wyzuć się ze swej pobłażliwości, trzeba, aby Kubuś był zuchwały i aby dla świętego spokoju pan jego udawał, iż tego nie widzi. Wszystko to ułożyło się poza naszą wiedzą, zostało przypieczętowane w górze, w chwili gdy natura stworzyła Kubusia i jego pana. Zostało postanowione, iż pan będzie miał tytuły, a ja rzecz. Gdybyś pan chciał sprzeciwiać się woli natury, traciłbyś jedynie czas i zdrowie na darmo.

Pan: Ale w ten sposób twoja cząstka byłaby lepsza niż moja.

Kubuś: Kto temu przeczy?

Pan: Ale w ten sposób najlepiej byłoby mi zająć twoje miejsce, a ciebie postawić na moim.

Kubuś: Wie pan, co by stąd wynikło? Straciłbyś pan tytuł, a nie zyskał rzeczy. Zostańmy, jak jesteśmy, bardzo nam z tym dobrze obu i obróćmy resztę życia na ugruntowanie przysłowia.

Pan: Jakiego przysłowia?

Kubuś: Kuba wodzi za nos swego pana. My będziemy pierwsi, o których to powiedzą ale powtarzać będą toż samo o tysiącu innych, lepszych niż pan i ja.

Pan: To ciężko, bardzo ciężko.

Kubuś: Mój panie, mój drogi panie, chce pan wierzgać pod ostrogą po to, by kłuła tym silniej. Zatem, rzecz ułożona.

Pan: Cóż znaczy, czy się człowiek godzi, czy nie, skoro los jest nieunikniony?

Kubuś: Bardzo dużo. Czy pan mniema, że to jest nic: wiedzieć raz na zawsze, jasno, wyraźnie, czego się trzymać? Wszystkie dotychczasowe kłótnie pochodziły stąd, iż nie powiedzieliśmy sobie wyraźnie, że pan będzie się nazywał moim panem, ale ja będę w istocie pańskim. Otośmy się porozumieli, teraz pozostaje dreptać spokojnie tą drogą.

Pan: Gdzieś ty, u diabła, nauczył się tego wszystkiego?

Kubuś: W wielkiej księdze. Ach, panie, darmo zastanawiać się, rozmyślać, studiować we wszystkich książkach świata, jest się zawsze strasznym dudkiem, jeśli się nie czytało w wielkiej księdze...

Przeł. Tadeusz Zeleński-Boy

ENCYKLOPEDIA

Oświeceniowy rozum swój najpełniejszy wyraz znalazł w Encyklopedii francuskiej. Jej początki zapowiadały się skromnie. Pierwotnie miała być adaptacją popularnej w tym czasie angielskiej encyklopedii Ephraima Chambersa1, zatytułowanej po prostu Cyclopaedia2 — ostatecznie okazała się największym przedsięwzięciem edytorskim epoki (w latach 1751—1780 opublikowano trzydzieści pięć tomów). Ale nie tylko. Dzięki jej redaktorom — byli nimi Denis Diderot3 oraz Jean d’Alembert(do 1758) — a także ponad dwustu współpracownikom i autorom (pośród których znalazły się najsłynniejsze umysły epoki, jak Wolter, Monteskiusz, Holbach Condillac5 czy Rousseau6) Encyklopedia stała się manifestem nowej postawy światopoglądowej i wywarła olbrzymi wpływ na całąówczesnąEuropę. Diderot przyznał, że jako redaktor dzieła pragnął “zmienić powszechny sposób myślenia”. Zamiar ten zrealizowano w dwojaki sposób. Encyklopedia miała przede wszystkim upowszechnić wiedzę epoki w usystematyzowanej formie. Stąd podtytuł: “słownik rozumowany nauk, sztuk i rzemiosł”. Ale w ten jawny projekt wpisany został ukryty zamysł ideologiczny: zmiana światopoglądu ówczesnego człowieka. Wiele haseł było zakamuflowanym atakiem na chrześcijańsko-scholastyczny obraz świata, na autorytet Biblii i Kościoła w sprawach nauki, sztuki i polityki, na instytucje władzy. Rewolucyjność tego aspektu Encyklopedii prędko została dostrzeżona i zdemaskowana. Po ukazaniu się siedmiu tomów (do litery G) potępił ją parlament i Rada Królewska, a w roku 1769 papież obłożył ekskomuniką. Nie powstrzymało to jednak prac nad kolejnymi tomami, choć musiały być odtąd prowadzone w ukryciu. Całość przedsięwzięcia okazała się destrukcyjna dla dawnego ładu. To dlatego jeden z przywódców Wielkiej Rewolucji Francuskiej Maksymilian Robespierre7 nazwał Encyklopedię jej “wstępnym rozdziałem” - co oznaczało, że rewolucyjne jest samodzielne posługiwanie się rozumem.

Równość naturalna to taka, która panuje między wszystkimi ludźmi i tylko dzięki ich naturalnej konstytucji. Równość ta jest zasadą i fundamentem wolności. Równość naturalna lub moralna opiera się więc na konstytucji naturalnej, ludzkiej, wspólnej wszystkim ludziom, którzy rodzą się, wzrastają, żyją i umierają w jeden i ten sam sposób.

Skoro natura ludzka jest ta sama we wszystkich ludziach, stąd jasny wniosek, że zgodnie z prawem naturalnym każdy winien szanować innych i traktować ich jako stworzenie równe mu z natury, to znaczy jako ludzi takich samych jak on.

Fanatyzm to ślepa i przesadna gorliwość, która rodzi się z przekonań zabobonnych i każe dopuszczać się czynów śmiesznych, niesprawiedliwych i okrutnych, nie tylko bez wstydu i wyrzutów, ale ze swego rodzaju radością i uciechą. Fanatyzm więc to tylko zabobon w działaniu.

ENCYKLOPEDIA ALBO SŁOWNIK ROZUMOWANY NAUK,

SZTUK I RZEMIOSŁ, 1751-1780

(fragmenty)

Równość naturalna to taka, która panuje między wszystkimi ludźmi li tylko dzięki ich naturalnej konstytucji. Równość ta jest zasadą i fundamentem wolności.

Równość naturalna lub moralna opiera się więc na konstytucji naturalnej, ludzkiej, wspólnej wszystkim ludziom, którzy rodzą się, wzrastają, żyją i umierają w jeden i ten sam sposób.

Skoro natura ludzka jest ta sama we wszystkich ludziach, stąd jasny wniosek, że zgodnie z prawem naturalnym każdy winien szanować innych i traktować ich jako stworzenie równe mu z natury, to znaczy jako ludzi takich samych jak on.

Fanatyzm to ślepa i przesadna gorliwość, która rodzi się z przekonań zabobonnych i każe dopuszczać się czynów śmiesznych, niesprawiedliwych i okrutnych, nie tylko bez wstydu i wyrzutów, ale ze swego rodzaju radościąi uciechą. Fanatyzm więc to tylko zabobon w działaniu.

Tolerancja. Jest to w ogólności cecha, jaką odznacza się każda słaba istota, która przeznaczona współżyć z podobnymi sobie. Człowiek, choćby największy dzięki swojej inteligencji, jest jednocześnie tak ograniczony swoimi wadami i namiętnościami, że nigdy nie można przesadzić w doradzaniu mu tolerancji wobec innych — tolerancji i poparcia, których tak potrzebuje dla siebie, a bez których widzielibyśmy na ziemi tylko zamieszki i waśnie. Istotnie, kiedy wygnano te miłe i społeczne cnoty, całe stulecia okryły się w mniejszym lub w większym stopniu sromotą i ludzką niedolą; i nie spodziewajmy się, że bez tych cnót przywrócimy kiedykolwiek wśród nas pokój i dobrobyt.

Pończocha to część odzienia, którą okrywamy nogi; fabrykować ją można z wełny, ze skóry, z płótna, z sukna, z nici, z filozeli, z jedwabiu; robi się ją na drutach lub na warsztacie. Podajemy opis pończochy jako

rękodzieła i opis sposobu jej wyrabiania. Uprzedzamy, że czytelnik winien wprzódy obejrzeć dwie nasze tablice: na jednej figuruje warsztat pończoszniczy i szczegóły odnoszą się tylko do machiny; druga przedstawia wyrób ręczny pończochy i odnosi się tylko do rękodzielnictwa.

Warsztat pończoszniczy to jedna z najbardziej skomplikowanych i logicznych machin, jakie posiadamy; można go poczytywać za rozum jedyny w swoim rodzaju — rozum, który w wyniku fabrykuje swoje dzieło; toteż między poszczególnymi częściami machiny istnieje zależność tak ścisła, że jeśli odjąć choć jedną albo zmienić kształt tych, które uważalibyśmy za najmniej ważne, zaszkodzi to całemu mechanizmowi.

Przel. Julian Rogoziński

Najsłynniejszym filozofem “wieku rozumu” był Jan Jakub Rousseau, człowiek, który rozum oskarżył o wszelkie zło. Nie jest to jedyna osobliwość w biografii i dziele tego myśliciela. Do jego pism odwoływali się zarówno twórcy Wielkiej Rewolucji Francuskiej (nazywano go nawet “ojcem rewolucji”), jak i poeci “czułego serca”, poeci sentymentalni. I jedni, i drudzy czynili to nie bez racji.

W jednej z pierwszych prac filozoficznych, w Rozprawie o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi (1755), Rousseau zaatakował najważniejsze wartości oświecenia. Odrzucił ideę postępu, uznał, że cywilizacja jest dla ludzi nieszczęściem, ponieważ — oddalając ich od stanu natury - niesie jedynie upadek i zepsucie. Rozprawa przeciwstawia człowiekowi uspołecznionemu nowy ideał: “dobrego dzikusa”. Człowiek, który myśli — to według Rousseau “zwierzę zdeprawowane”. Od refleksji lepsza jest spontaniczność, od rozumu - uczucie. Społeczeństwo zniewala jednostkę, wplątuje ją w grę pozorów, zmusza do fałszu i hipokryzji.

Rousseau nie namawiał jednak do tego, by ludzie powrócili do stanu natury.

Wiedział, że to już niemożliwe. Trzeba zatem dążyć do takiej organizacji społeczeństwa, by jednostka zachowała jak najwięcej wolności, którą miała w stanie natury (Rousseau poświęcił tej sprawie Umowę społeczną z 1762 roku). Trzeba też uczyć — siebie i innych — w jaki sposób wyrażać uczucia i jak nie utracić naturalnej dobroci “człowieka dzikiego”. Mowa o tym w Nowej Heloizie (1761) i w Emilu (1765), w którym Rousseau przedstawił radykalnie nowy system edukacyjny, czym wywołał gwałtowne sprzeciwy. Pod koniec życia filozof głównym bohaterem książki uczynił siebie samego. Wydane pośmiertnie Wyznania (1782-1789) stworzyły wzór nowożytnej autobiografii.

Jan Jakub Rousseau

ROZPRAWA O POCHODZENIU I PODSTAWACH NIERÓWNOŚCI MIĘDZY LUDŹMI

(fragmenty)

Człowieku! Skądkolwiek pochodzisz, jakiekolwiek wyznajesz poglądy, słuchaj: oto są twoje dzieje, takie, jakie je wyczytałem nie z kłamliwych ksiąg innych ludzi, ale - ile wolno mi sądzić — z natury, która nigdy nie kłamie.[...] Czasy, o których mówić zamierzam, sąbardzo odlegle: jakżeś się zmienił w porównaniu z tym, którym byłeś!

[...] A co nam na ten temat odsłania refleksja, to znakomicie potwierdza i obserwacja; człowiek dziki i człowiek żyjący w społeczeństwie tak dalece się różnią w najgłębszych swoich uczuciach i skłonnościach, że to, co dla jednego stanowi najwyższe szczęście, drugiego doprowadziłoby do rozpaczy. Pierwszy pragnie wyłącznie spokoju i wolności; chce on po prostu żyć i nie mieć nic do roboty [...]. Obywatel, przeciwnie, wciąż czynny, oblewa się potem, miota, dręczy bez przerwy, by sobie znaleźć zajęcia, które jeszcze bardziej go zmęczą; trudzi się i mozoli do śmierci, nawet jej wybiega naprzeciw, byle tylko zdobyć środki do życia, albo wyrzeka się życia dla zyskania nieśmiertelności; nienawidząc ich, przypochlebia się możnym, a gardząc nimi, bogatym; nie szczędzi nic, aby dopiąć zaszczytu znalezienia się na ich służbie; pyszni się swym poniżeniem i opieką, której od nich doznaje, i, dumny ze swej niewoli, wyniośle odzywa się o tych, którzy z nim nie dzielą tego zaszczytu. Cóż za widowisko dla Karaiba te uciążliwe a tak upragnione prace i trudy europejskiego ministra! Ileż razy gnuśny ten dzikus wolałby umrzeć, niż żyć życiem tak strasznym, często nawet niezłagodzonym przyjemnością dokonania czegoś dobrego! Ale, by mógł dostrzec cel wszystkich tych trudów, musiałyby słowa “władza” i “rozgłos” dla niego coś znaczyć: musiano by go pouczyć, że istnieje gatunek ludzi, którzy się liczą ze spojrzeniem reszty świata, którzy umieją być szczęśliwi i zadowoleni z siebie samych na podstawie raczej cudzego świadectwa niż swojego własnego. Taka bowiem jest prawdziwa przyczyna wszystkich tych różnic: dziki żyje niejako sam w sobie; człowiek uspołeczniony, zawsze się jakby znajdując poza sobą, umie żyć tylko w opinii drugich i z ich to oceny czerpie całe, chciałoby się powiedzieć, poczucie swego istnienia. Nie należy do mego tematu wykazywać, jak się z tego rodzaju nastawienia rodzi tyle obojętności dla dobra i zła, przy tylu pięknych rozprawianiach o moralności, ani jak, kiedy tak wszystko sprowadza

się do pozorów, wszystko staje się podrobione i sztuczne, honor, przyjaźń, cnota, a często nawet i same występki, ile że został odkryty sekret czerpania z nich chluby; słowem, jak to ciągle drugich pytając, czym jesteśmy, a nigdy nie mając odwagi samych siebie o to zapytać, wśród całego tego zalewu filozofii, ludzkości, grzeczności, wzniosłych zasad, mamy już tylko czcze i zwodnicze pozory honoru bez cnoty, rozumu bez mądrości, przyjemności bez szczęścia. Wystarczy mi, jeśli dowiodłem, że nie jest to bynajmniej pierwotny stan człowieka i że to duch społeczności i nierówność, która z niej się wywodzi, tak wszystkie naturalne skłonności zmieniają i zniekształcają.

Przeł. Henryk Elzenberg

Oświeceniowi powieściopisarze i ich dzieła:

Daniel Defoe (czytaj: defo; 1660-1731) - Robinson Crusoe

Jonathan Swift (czytaj: dżonatan słift; 1667—1745) - Podróże Guliwera

Samuel Richardson (czytaj: riczardson; 1689-1761) - Pamela, czyli cnota nagrodzona

Henry Fielding (czytaj: filding; 1707-1754) - Przygody Józefa Andrewsa (czytaj: endrjusa), Historia życia Toma Jonesa (czytaj: dżonsa)

Laurence Sterne (czytaj: lorens stern; 1713—1768) — Zycie i myśli JW Pana Tristrama Shandy (czytaj: szendi). Podróż sentymentalna przez Francję i Wiochy

Jean-Jacques Rousseau (1712-1778) - Nowa Heloiza KLASYCYZM W XVIII WIEKU

Klasycyzmem nazywamy jeden z trzech nurtów (obok rokoka i sentymentalizmu) występujących w literaturze epoki oświecenia.

Jak w czasie renesansu, tak w XVIII wieku klasycy zwrócili się w poszukiwaniu wzorów piękna ku starożytności, uznając antyk za epokę szczytowych osiągnięć myśli ludzkiej i sztuki. Młodym poetom radzono, by swoje umiejętności doskonalili wyłącznie przez obcowanie z arcydziełami starożytnych twórców. Ten zwrot ku przeszłości wskazuje, że klasycyzm hołdował ponadczasowemu ideałowi piękna. Wiązały się z nim takie cechy, jak harmonia, prostota, umiar, zwięzłość.

Poetów klasyków interesowały głównie cechy ogólne, wspólne wszystkim ludziom. Spowodowane to było przeświadczeniem, że natura ludzka jest stała i niezmienna. Dlatego klasyk unikał osobistych wyznań, był

nieufny wobec tego, co subiektywne, wszelkie odmienności traktował jako zjawiska drugorzędne, zwracał się zaś ku temu, co uniwersalne, powszechne. Klasycyzm zakładał również, że człowiek jest istotą racjonalną, która dąży do szczęścia, utożsamianego z dobrem ogółu.

Klasycyzm epoki oświecenia jest naznaczony więc duchem dydak-tyczno-moralizatorskim.

W Anglii i Francji jest to czas zmierzchu poezji, a rozkwitu prozy. Mistrzami powieści byli Daniel Defoe [defou] (1660—1731), autor Przypadków Robinsona Crusoe i Jonathan Swift [suift] (1667—1745), twórca fantastycznych, a zarazem bogatych w filozoficzne wątki podróży Guliwera.

Jonathan Swift PODRÓŻE GULIWERA

(fragmenty)

Ten zabawny z pozoru dziennik okrętowego lekarza Lemuela Guliwera jest w istocie niezwykle ostrym pamfletem na ustrój i społeczeństwo Anglii początku XVIII w. W każdej z wymyślonych krain bohater ogląda bowiem w krzywym zwierciadle swoją ojczyznę.

[W krainie olbrzymów]

Król, który jak już uprzednio wspomniałem, był niezwykle rozumnym władcą, często kazał przynosić mnie w mym pudle, które stawiano na stole w jego komnacie. Później wydawał mi polecenie, abym wyjąwszy z pudła krzesełko, zasiadał w odległości trzech jardów od niego na powierzchni szafki z papierami, co pozwalało mi się znaleźć na wysokości jego oblicza. W podobnych okolicznościach odbyłem z nim wiele rozmów. Pewnego dnia odważyłem się powiedzieć Jego Majestatowi, że wzgarda, którą wzbudził w sobie ku Europie i reszcie świata, nie wydaje się godna wspaniałych właściwości umysłu, jakim włada. Gdyż rozum nie powiększa się przecież wraz z rozmiarami ciała: przeciwnie, dostrzegliśmy w naszej krainie, że osoby najwyższe wzrostem mają go najmniej. [...] A więc, będąc tak nieznacznym, jakim mnie widzi, żywię nadzieję, że będę jeszcze mógł kiedyś wyświadczyć Jego Majestatowi jakąś znaczną przysługę. Król wysłuchał mnie z uwagą i powziął o mnie wówczas znacznie wyższe mniemanie niźli kiedykolwiek przedtem. Zapragnął, abym złożył mu jak najdokładniejsze sprawozdanie o rządach w Anglii. [...]

Rozpocząłem mą opowieść od uświadomienia Jego Majestatowi, że nie licząc naszych kolonii w Ameryce, państwo nasze składa się z dwu

wysp, na których znajdująsię trzy potężne królestwa pod władząjednego monarchy. Zatrzymałem się długo przy bogactwie naszej żyznej gleby i umiarkowanym klimacie. Później przemówiłem ogólnie o utworzeniu angielskiego Parlamentu, złożonego częściowo ze znamienitego ciała zwącego się Izbą Lordów, osób o najszlachetniejszej krwi, posiadaczy najstarszych i najrozleglejszych dóbr dziedzicznych. Opisałem, jak niezwykłą troską otacza się ich wychowanie, zarówno w dziedzinie sztuk, jak w rzemiośle wojennym, aby mogli stać się doradcami, zarówno dla króla, jak królestwa, współtwórcami praw i członkami najwyższego trybunału, od którego wyroków nie ma już odwołania. Mają oni być bojownikami zawsze gotowymi do obrony władcy i ojczyzny, a to dzięki męstwu, przykładnemu życiu i wierności [...] Towarzyszami ich w owym zgromadzeniu są pewne świątobliwe osoby, zwane biskupami, pod których szczególną opieką znajdują się sprawy wiary oraz ci, którzy jej nauczają. Władca i najmędrsi z jego doradców, rozejrzawszy się uprzednio po całym kraju, wybierają ich spośród duchowieństwa, kierując się w swym wyborze świętością ich życia i głębią wiedzy, aby mogli być niekłamanymi ojcami duchowymi stanu kapłańskiego i ludu.

Druga część Parlamentu składa się ze zgromadzenia zwanego Izbą Gmin. Stanowią ją głównie ludzie szlachetnie urodzeni, swobodnie wybrani przez lud, aby dzięki swym wielkim zdolnościom i miłości dla kraju stali się wyobrażeniem mądrości całego narodu. Te właśnie dwa ciała stanowią wspólnie najdostojniejsze zgromadzenie w Europie, a powierzono mu, przy współudziale władcy, całe prawodawstwo.

[...] Gdy wreszcie dotarłem do kresu mej długiej opowieści, Jego Majestat podczas szóstej audiencji, zajrzawszy do swych zapisków, wyraził wiele wątpliwości i sprzeciwów, a także niepewność, jaką budził w nim każdy z poruszonych przeze mnie punktów. [...]

Następnie zajął się zarządem naszego skarbu i powiedział, że jak sądzi, pamięć musi mnie tu zawodzić; wyliczyłem bowiem, że podatki nasze wynoszą pięć do sześciu milionów rocznie, lecz gdy począłem wymieniać poszczególne wydatki, odkrył, że czasem przekraczają one dwójnasób tę pierwszą liczbę. Albowiem zapiski jego dotyczące tego punktu były bardzo szczegółowe, gdyż miał nadzieję, jak mi to sam wyznał, że wiedza o naszym postępowaniu może być dla niego użyteczna; nie mógł więc omylić się w swych obliczeniach. Lecz jeśli to, co mu powiedziałem, jest prawdą, nadal nie może pojąć, jak królestwo może wyzbywać się swego majątku na podobieństwo pojedynczego człowieka. Zapytał mnie, kim są nasi wierzyciele i gdzie znajdujemy pieniądze na

spłacenie ich. Zdumiało go także, gdy usłyszał mnie mówiącego o tak kosztownych i rozległych wojnach. Musimy doprawdy być wielce swar-liwym ludem lub żyjemy pośród niezwykle złych sąsiadów, a zapewne generałowie nasi stali się bogatsi niż nasi królowie. [...]

Jego Majestat [...] zadał sobie trud, by zrekapitulować wszystko, co rzekłem, i porównał zadane przez siebie pytania z mymi odpowiedziami; później, wziąwszy mnie w dłonie i gładząc łagodnie, wypowiedział słowa, których nigdy nie zapomnę, a także sposobu, w jaki je wypowiedział: Mój mały przyjacielu[...], stworzyłeś najbardziej godny podziwu panegiryk o swej krainie. Dowiodłeś jasno, że głupota, lenistwo i występek są właściwymi składnikami, z których winien powstać prawodawca; że prawa najlepiej bywają wykładane, tłumaczone i stosowane przez tych, którzy poświęcająwszystkie swe umiejętności, aby ciągnąć korzyść z ich przeinaczania, łamania i omijania. Dostrzegam u was zarysy instytucji, która początkowo mogła być znośna; lecz zostały one częściowo usunięte, a częściowo zbrukane i zdeptane przez zepsucie. Z tego wszystkiego, co rzekłeś, nie wynika, aby choć jedna zaleta konieczna była dla uzyskania u was jakiegokolwiek stanowiska, a tym mniej, aby ludzie zostawali szlachcicami dzięki swym cnotom, księża uzyskiwali wyższe godności dzięki pobożności lub uczoności, żołnierze dzięki męstwu, sędziowie dzięki uczciwości, senatorowie dzięki miłości ojczyzny lub doradcy dzięki mądrości. Jeśli o tobie mowa (ciągnął Król), który spędziłeś większą część życia w podróży, skłonny jestem uwierzyć, że uniknąłeś jak dotąd wielu przywar twej ojczyzny. Lecz z tego, co udało mi się zebrać podczas twej opowieści, i z odpowiedzi, które z takim trudem z ciebie wydobyłem, mogę jedynie dojść do wniosku, że ogromna większość twych rodaków to najzłośliwszy rodzaj małych obrzydliwych robaków, jakiemu kiedykolwiek Natura zezwoliła pełzać po powierzchni ziemi.

Przel. Maciej Słomczyński

SENTYMENTALIZM

W opozycji do dominującego klasycyzmu rozwinął się w epoce oświecenia konkurencyjny prąd literacki — sentymentalizm, nastawiony na penetrację wewnętrznego, uczuciowego życia bohaterów. Sentymentaliści głosili pochwałę czułości i prostoty oraz zachwyt nad pięknem przyrody. Literatura sentymentalna pogłębia analizę psychologiczną postaci.

Czuję, więc jestem

"Żyć — to dla nas znaczy czuć. Odczuwanie niewątpliwie poprzedza rozum.

Już mamy uczucia, zanim zdobyliśmy pojęcia”. Do wyrażonej w tak kategoryczny sposób opinii Jana Jakuba Rousseau odwoływali się ci pisarze i poeci, którzy w latach sześćdziesiątych XVIII wieku sprzeciwili się dominacji rozumu w filozofii, w rozważaniach nad naturą ludzką. Głosili oni, że pierwszą reakcją człowieka na świat i na innych ludzi było czucie, a nie intelektualna refleksja. Uznanie wrażliwości emocjonalnej za najważniejszy składnik postawy człowieka wobec otaczającej go rzeczywistości dało początek odrębnemu nurtowi w literaturze oświecenia, nazwanemu sentymentalizmem.

Wyniesienie czucia do rangi głównej ludzkiej skłonności, decydującej o kontaktach z otoczeniem, spowodowało z kolei zainteresowanie życiem wewnętrznym jednostki. Przedmiotem obserwacji stał się pojedynczy, konkretny człowiek, który w zgodzie ze swoją indywidualną wrażliwością dąży do zaspokojenia potrzeb emocjonalnych, do porozumienia się z innymi ludźmi, do harmonii z naturą.

Aby osiągnąć te cele, należało mieć czułe serce. Rozumiano je na dwa sposoby. W sercu — jak uważano — natura umieściła swoje nakazy moralne. Dlatego każdy, kto słucha jego głosu, kieruje się wpisanymi w nie przez naturę zasadami postępowania. Sercem nazywano też szczególną wrażliwość, zdolność do współodczuwania oraz rozumienia sytuacji innych ludzi. Od wyboru którejś z tych definicji zależał sposób zachowania człowieka. Słuchanie głosu serca sprzyjało autoanalizie, obserwacji własnych przeżyć, stanów duchowych. Natomiast poddanie się naturalnemu odruchowi serca w kontaktach z innymi ludźmi zwracało człowieka ku światu, na zewnątrz.

Tak pojmowane czułe serce stanowiło dowód na przyrodzoną równość wszystkich ludzi, jednakowo wyposażonych w zdolność odczuwania. Odkrycie to dostarczyło ważnego argumentu krytykom wszelkich sztucznych podziałów, opartych na majątku, pochodzeniu lub pozycji społecznej.

Termin “sentymentalizm” (z ang. sentimental “wrażliwy, uczuciowy”) wywodzi się z tytułu angielskiego pisarza Laurenc’a Sterne’a (1713— 1768) Podróże sentymen talne. Sterne przedstawił w niej swojąwyprawę przez Francję i Włochy, skupiając się nie tyle na opisie rzeczywistości, ile na wrażeniach podróżnika. Narracja jest nieciągła, przerywana hcznymi dygresjami, a obraz świata skrajnie subiektywny.

Laurence Sterne

PODRÓŻ SENTYMENTALNA PRZEZ FRANCJĘ I WŁOCHY SERCE CZUŁE ŚWIATA I CZŁOWIEKA

(fragmenty)

Czułości miła! Niewyczerpane źródło wszystkiego, co cenne w naszych radościach i wartościowe w smutkach! Ty to przykuwasz męczennika swego łańcuchem do więziennego łoża — i ty unosisz go do NIEBA - wieczystej krynicy naszych uczuć! Tutaj odnajduję cię - i oto czuję, jak “bóstwo twoje budzi się we mnie” — nie przeto iż w pewnych smutnych, rozdzierających chwilach “dusza moja wzdryga się przed samąsobąi przerażona cofa się przed zagładą” [...] —lecz przeto iż czuję, że poza mną istnieją szlachetne radości i troski. Wszystko pochodzi od ciebie, wielkie, wielkie SENSORIUM1 świata! które wibrujesz, skoro tylko komuś z nas włos spadnie z głowy w najdalszej pustyni stworzonego przez ciebie świata. [...] Udzielasz się [...] i najbardziej nieokrzesanemu chłopu, który wędrując przez najdziksze góry, znajduje rozdarte jagnię z cudzego stada. W tej chwili widzę go, jak opiera głowę o zakrzywioną laskę pasterskąi w litościwym pochyleniu spogląda na jagnię. — O, gdybym był nadszedł o jedną chwilę wcześniej! — Jagnię krwawi śmiertelnie, a wraz z nim krwawi jego szlachetne serce.

Przeł. Agnieszka Glinczanlia

Patronem sentymentalistów stał się Jean Jacques Rousseau (żii żak ruso), polemista Woltera, współpracownik słynnej Encyklopedii. W odróżnieniu od większości myślicieli tej epoki nie podzielał on entuzjazmu dla dobrodziejstw cywilizacji i postępu. Uważał raczej, że cywilizacja odrywa człowieka od natury, czyni go nieszczęśliwym i złym. Głównym źródłem ludzkich cierpień jest, według filozofa, prawo własności, sprzeczne z naturą, nieodłączne zaś od cywilizacji. Ideałem Rousseau był powrót do szczęśliwego stanu pierwotnego, gdy ludzie żyli zgodnie z rytmem przyrody, wolni, równi i dobrzy, pozbawieni religijnych przesądów, kierujący się odruchami serca. Bo też serce jest dla tego filozofa ważniejsze od rozumu. Swoje poglądy wykładał Rousseau w traktatach pedagogicznych (Emil, czyli o wychowaniu), rozprawach politycznych (Umowa społeczna), wreszcie w powieściach (Nowa Heloiza).

Słynną Nową Heloizę (1761) nazywano w XVIII w. “biblią zakochanych”. Powieść opisuje nieszczęśliwą miłość skromnego nauczyciela i jego arystokratycznej uczennicy. Utwór składa się z listów kochanków. Dzięki tej korespondencji obserwujemy stopniowy rozwój uczuć, niezachwianych nawet przez wymuszone małżeństwo Julii z bogatym szlachcicem. Bohaterowie powieści (której tytuł nawiązuje do głośnego w wiekach średnich tragicznego romansu filozofa Abelarda i jego uczennicy Heloizy), połączeni tajemnym “związkiem dusz”, stali się wzorem sentymentalnych kochanków. Ich smutny los był dla Rousseau pretekstem do gwałtownej krytyki cywilizacji, która jest oparta na fundamencie nierówności między ludźmi. Tak pisał autor w przedmowie do swojego dzieła: “Odkąd najdalej posunięta nierówność zdławiła naturalne uczucia, za występki i nieszczęścia dzieci odpowiada niegodziwy despotyzm ojców...”.

Jean-Jacques Rousseau NOWA HELOIZA

(fragmenty)

[List pana Saint-Preux1]

Cóżeś ty zrobiła, Julio moja, cóżeś ty zrobiła? Chciałaś mnie wynagrodzić, a przywiodłaś do zguby. Jestem pijany, więcej: szalony. Zmysły się burzą wszystkie moje władze zostały porażone tym śmiertelnym pocałunkiem. Pragnęłaś ulżyć mym cierpieniom? Okrutna, jeszcze je zaostrzasz. Istną truciznę zebrałem z twych warg; kipi teraz, przepala moją krew, zabija mnie, a twoja litość niesie mi zagładę. [...]

[List pana Saint-Preux]

Jakże się odmienił mój stan w tak krótkim czasie! Ile goryczy kryje rozkosz zbliżenia się do ciebie! Ileż to gnębi mnie smutnych myśli! [...] O Julio, czuła dusza to złowieszczy upominek nieba! Ktokolwiek go otrzymał, może się spodziewać w życiu samych tylko trosk i boleści. [...]

[List pana Saint-Preux, z Paryża]

Pierwszą niedogodnością dużych miast jest to, że ludzie stająsię tam innymi niż naprawdę są. [...] Jest to prawda, zwłaszcza jeśli chodzi o Paryż, a nade wszystko o kobiety, które ze spojrzeń bliźniego wydobywają jedyny sposób istnienia, na jakim im zależy. Przystępując na zebraniu do jakiejś damy, zamiast paryżanki, którą chcesz zobaczyć, oglądasz modne oszustwo. Jej wysokość, tusza, chód, talia, piersi, kolory, wygląd, spojrzenie, słowa, maniery - wszystko to nie do niej należy i jeśli ją

zobaczysz w stanie przyrodzonym1, nie potrafisz jej poznać. Ale owa wymiana rzadko przynosi korzyść tym, którzy jej dokonują, i na ogół nic się nie wygrywa, zastępując czym innym naturę. Natury bowiem nigdy całkiem się nie zatrze; w końcu ukaże się w jakimś miejscu, a sztuka obserwacji polega właśnie na zręcznym jej odnajdywaniu. [...]

[List Julii]

Od tak dawna jesteś powiernikiem wszystkich tajemnic mojego serca, że nie umiałabym poniechać miłego mi przyzwyczajenia. Pragnę w najważniejszym momencie swojego życia wynurzyć się przed tobą. Otwórz swe serce przed moim, miły przyjacielu [...]

Związana na wieki z losem małżonka, a raczej zniewolona rozkazami ojca, wstępuję na nową drogę życia, której kres dopiero śmierć wyznaczy. [...]

Moje uczucia były nam obojgu wspólne; zwiodłyby mnie, gdybym ich doświadczyła sama. Miłość, jaką poznałam, może się narodzić jedynie ze wzajemnego porozumienia i ze zgodności dusz. Nie kocha się, jeśli się nie jest kochanym, a przynajmniej nie kocha się długo. [...]

Niemożność zapewnienia sobie szczęścia rozpaliła ogień, który powinien był wygasnąć. Złudne omamienie podtrzymywało mnie w mych zgryzotach; razem z nim straciłam siłę potrzebną do ich znoszenia. [...] Uwielbiaj Byt Przedwieczny2, mój godny i mądry przyjacielu; a jednym tchnieniem zniszczysz owe mary rozumu, mające pozorny tylko żywot, znikające jak cień przed niewzruszonąprawdą. Wszystko istnieje tylko przez tego, który jest. To on daje cel sprawiedliwości, podporę cnocie, cenę temu krótkiemu życiu, gdy je spędzamy tak, aby się mu przypodobać. To on nie przestaje krzyczeć niegodziwym, że ich tajemne zbrodnie zostały dostrzeżone, i każe powiedzieć sprawiedliwemu żyjącemu w zapomnieniu: “twoje cnoty mają świadka” [...]

Przel. Ewa Rzadkowska

Głos współczesności

Wisława Szymborska ODKRYCIE

Wierzę w wielkie odkrycie.

Wierzę w człowieka, który dokona odkrycia

Wierzę w przestrach człowieka, który dokona odkrycia.

Wierzę w bladość jego twarzy, w mdłości, w zimny pot na wardze.

Wierzę w spalenie notatek, w spalenie ich na popiół, w spalenie co do jednej.

Wierzę w rozsypanie liczb, w rozsypanie ich bez żalu.

Wierzę w pośpiech człowieka, w dokładność jego ruchów, w nieprzymuszoną wolę.

Wierzę w utłuczenie tablic, w wylanie płynów, w zgaszenie promienia.

Twierdzę, że to się uda

i że nie będzie za późno,

i rzecz rozegra się w nieobecności świadków.

Nikt się nie dowie, jestem tego pewna,

ani żona, ani ściana,

nawet ptak, bo nuż wyśpiewa.

Wierzę w nieprzyłożoną rękę,

wierzę w złamaną karierę,

wierzę w zaprzepaszczoną pracę wielu lat.

Wierzę w sekret zabrany do grobu, szybują mi te słowa ponad regułami.

Nie szukają oparcia w jakichkolwiek przykładach. Moja wiara jest ślepa i bez podstaw.

Pytania i polecenia

1. Omów sytuację liryczną wiersza. W co wierzy podmiot liryczny?

2. Jaką rolę odgrywają w wierszu czasowniki:"wierzę","twierdzę","jestem tego pewna"?

3. O czym mówi ostatnia zwrotka wiersza? Co bardziej się liczy: dobro jednostki (w tym wypadku naukowca) czy ogółu?

4. Czy wiersz ten możemy przyporządkować modlitwie? Uzasadnij swoją wypowiedź.

SZTUKA OŚWIĘCENIA - MALARSTWO

Klasycyzm w sztuce XVIII w. powrócił do łask dzięki pracom wykopaliskowym w Herkulanum, mieście zniszczonym przez wybuch Wezuwiusza w 79 r. Wykopaliska dostarczyły wielu zaskakujących i sensacyjnych odkryć, które stały się impulsem do napisania pracy przez niemieckiego badacza Johanna Winckelmanna (czytaj: winkelmana) Historia sztuki starożytnej. Autor przeciwstawił tam nieumiarkowaniu i chaosowi sztuki barokowej (i rokokowej) “szlachetną prostotę i spokojną wielkość” dzieł klasycznych. W malarstwie klasycystycznym kolor ustępuje miejsca linii, ponieważ odpowiada to wymogowi dążenia do prawdy, dobra i czystości, reprezentowanych przez malarstwo. Fotograficzny realizm, chłodne barwy, wyraziste kontury i statyczne kompozycje pozba-wiająwidza poczucia bliskości obcowania z treścią obrazu. Jednocześnie klasycyzm XVIII-wieczny (w przeciwieństwie np. do sztuki renesansowej) traktuje historię — zwłaszcza antyczną — jedynie jako wzorzec estetyki potrzebny do prezentowania jak najbardziej współczesnego spojrzenia na rzeczywistość. Zazwyczaj spojrzenie to zawiera elementy dydaktyzmu, bliskiego społecznościom o surowych normach postępowania.

Rokoko. Wraz z rozpoczęciem regencji1 Filipa Orleańskiego na tronie francuskim (1715) nie tylko zmienił się sposób sprawowania władzy, lecz także — prowadzenia dworu monarszego. Centrum życia kulturalnego przeniosło się z Wersalu do Paryża, gdzie dwór wymieszał się z wyższymi warstwami społecznymi miasta: bogatąburżuazją zamożnym mieszczaństwem i pozostającymi wcześniej na uboczu rodzinami arystokratycznymi. W tym czasie coraz powszechniejsze stawały się idee oświeceniowe, zwłaszcza laickie i libertyriskie. W dużo szerszym zakresie niż wcześniej pożądano rozrywek oferowanych przez metropolię, takich jak bale, teatr, opera czy spotkania towarzyskie.

Dotychczasowa sztuka barokowa przestała wystarczać spragnionym przyjemności wyższym kręgom społecznym. Postawiły one artystom nowe wymagania, którym ci starali się sprostać. Modne stało się malarstwo intymne i jednocześnie wytworne, budzące podziw z powodu swej lekkości, uczuciowości, liryczności, bezpruderyjności2 — takie, którym można było ozdobić buduar3 czy zaciszną alkowę4. Wkrótce rokoko stało

się rozpoznawane poza granicami Francji; wszędzie tam gdzie królewskim lub magnackim mecenasom udało się zatrudnić odpowiednio biegłych artystów.

William Hogarth (czytaj: łiliam hogart; 1697-1764), angielski malarz i rysownik, który zapoczątkował rozkwit malarstwa angielskiego, a jego sztuka inspirowała większość artystów brytyjskich aż do końca XIX w. Autor m.in. Kariery rozpustnika, Modnego małżeństwa i Czterech pór dnia.

Ćwiczenia językowe - sztuka interpretacji malarstwa

1. Co wiem o autorze danego dzieła?

2. Omówienie tytułu i tematu przedstawionego na płótnie.

Charakterystyczny przykład twórczości angielskiego malarza

stanowi Uwiedzenie. Jest to dyptyk, czyli dzieło składające się z dwóch — w tym wypadku — obrazów. Autor przedstawia z życia wziętą anegdotę, używając prostych środków malarskich. Na obydwu płótnach, odpowiednio zatytułowanych Uwiedzenie: Przed i Uwiedzenie: Po, została przedstawiona młoda para na tle parkowej albo leśnej scenerii. Ciemna zieleń gęstych drzew i konarów harmonijnie łączy się z ciemnym, niebieskim niebem, a przez kontrast uwypukla wyraziste barwy ubiorów młodych ludzi.

3. Opisujemy dwie reprodukcje

Na pierwszym obrazie wytworny, ubrany w granatowo-biały strój dżentelmen z gracją, a może nawet egzaltacją, adoruje dziewczynę. Ta, ubrana w skromną czerwono-żółtą suknię i biały czepek, trzyma

w fartuszku kilka owoców. Malarz w przekonujący, a zarazem prosty sposób uwidocznił skrajne emocje towarzyszące parze. Mężczyzna z wystudiowaną gestykulacją stara się dowieść swoich najczystszych uczuć, a jednocześnie jego lewa noga wsuwa się w fałdy sukni dziewczyny, co zdradza prawdziwe zamiary zalotnika. Dziewczyna z kolei w świętym oburzeniu odsuwa głowę i podnosi prawą rękę, aby bronić się przed natrętem, a jednocześnie... podaje mu lewą rękę, upuszczając niesione owoce — co ma znaczenie symboliczne.

Na drugim płótnie elegancja i skromność ubiorów bohaterów sceny należąjuż do przeszłości. Podwinięta suknia dziewczyny oraz wyciągnięta koszula mężczyzny jednoznacznie wskazują, w jaki sposób para spędziła ostatnie chwile. Efekt potęgują zaczerwienione twarze, zniszczone fryzury i nieco rozkojarzone spojrzenia bohaterów sceny. Zwracają uwagę również rozrzucone w trawie owoce. Siła komizmu dyptyku leży przede wszystkim w świadomym opuszczeniu przez Hogartha najpikantniejszych scen, które wydarzyły się w leśnym ustroniu. Odbiorca zwraca zatem uwagę na kontrast w przedstawieniu pary “przed” i “po”. Malarz przedstawił przeobrażenie z ironią, ale też z realistyczną umiejętnością obserwacji ludzkich namiętności.

4. Cel twórczości W. Hogartha.

W tym samym czasie, w którym wyższe warstwy społeczne we Francji oczekiwały od artystów rozrywki, mieszczańska społeczność w Anglii stawiała przed sztuką odmienne cele. Angielskim przedstawicielom klas średnich w pierwszych dziesięcioleciach XVIII w. wciąż blisko było do protestanckich zasad pracowitości, skromności czy obyczajności. Dlatego też satyra obecna w dziełach Williama Hogartha, wymierzona przeciw oznakom niemoralnego życia, znajdowała spore grono odbiorców pośród wyznających surowe zasady mieszczan, gdyż wyrażała ich światopogląd. Klientela z wyższych warstw społecznych gardziła oryginalnymi malowidłami olejnymi mistrza, uznając je za przejaw sztuki niskiej, natomiast warstwy średnie chętnie kupowały miedzioryty artysty, powielane na podstawie olejnych wzorów.

Twórczość Hogartha odbiega od panujących w tym czasie na kontynencie wzorców rokokowych. Można w niej dostrzec zapowiedź klasycyzmu, wykształconego w pełni dopiero przez przedstawicieli kolejnego pokolenia malarzy angielskich. Dzieje się tak, ponieważ malarstwo Hogartha oddaje określony sposób myślenia o sztuce, charakterystyczny dla klasycznego ideału, w którym ważniejsze jest to, co się przedstawia, od tego, jak to się robi. Mówiąc inaczej — w którym zadaniem sztuki jest naśladowanie rzeczywistości, a nie jej interpretowanie.

SZTUKA EPOKI

W sztuce XVIII w. początkowo współistnieją tendencje barokowe i klasyczne. We Francji pełen spokoju i umiaru klasycyzm triumfuje najwcześniej, bo już w latach panowania Ludwika XIV. Przykładem architektury tych czasów może być przejrzyście skomponowana siedziba królewska Wersal, otoczona regularnym, wytyczonym z matematyczną precyzją ogrodem, w którym nawet rośliny są przystrzyżone w idealne geometryczne kształty.

W Polsce klasyczne budowle wznosi architekt króla Stanisława Augusta, Dominik Merlini (1730—1797), którego dziełem jest pałac Na wodzie w Łazienkach.

W malarstwie klasycyzmu XVII i XVIII w. dominują sceny mitologiczne, o prostej kompozycji.

Do najwybitniejszych przedstawicieli klasycznej sztuki francuskiej należą Nicolas Poussin [pusę] (1593—1665) i Claude Lorrain [lorę] (1600-1682). Tendencje klasyczne trwająaż do XIX stulecia. Ostatnimi wielkimi mistrzami klasycyzmu francuskiego są Jacques-Louis David (1748-1825) i Jean August Dominique Ingres [ęgr] (1780-1867), mistrzowie chłodnych, wystudiowanych portretów i patetycznych scen zbiorowych.

W okresie panowania Ludwika XV (1715-1774) następuje wyraźna zmiana gustów. W miejsce uroczystej, dostojnej sztuki klasycznej pojawia się styl dekoracyjny, kameralny, subtelny, określanym mianem rokoko. Nazwa ta wywodzi się od charakterystycznego dla tego okresu ornamentu opartego na motywie muszli (z fr. rocaille).

Rokoko w architekturze francuskiej jest reprezentowane przez niewielkie budowle ogrodowe i strojne, a zarazem lekkie dekoracje wnętrz.

W Niemczech najpiękniejszą budowlą rokokową jest pałac Sans-souci w Poczdamie, a w Polsce zaś dzieło architekta Jakuba Fontany (1710-1773), pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim.

Malarstwo rokokowe reprezentują we Francji świetne, pogodne sceny rodzajowe Antoine’a Watteau [wato] (1684—1721) i przesycone erotyzmem, niezwykle dekoracyjne obrazy Franęois Boucher’a [buszera] (1703-1770). Pod wpływem Watteau pozostawał działający w Polsce Francuz Jan Piotr Norblin (1745—1830), malarz i grafik w służbie magnackiej rodziny Czartoryskich. Rokokowe są też portrety Włocha Marcello Bacciarellego [baczcziarellego] (1731—1818), pierwszego “malarza nadwornego” króla Stanisława Augusta.

 

Źródło: Literatura podręcznik dla klasy 9 Regina Lebiedź

 






^